24.5.13

Jako, że przedłuża nam się pobyt w domu i tylko w domu, Matka Debiutująca zaczęła kombinować z zabawami, coby to dziecię schorowane rozerwać. Jako, że Mąż, a jednocześnie Ojciec zabrał się dzisiaj za robienie domowej pizzy, to mnie naszło na zabawę kulinarną. 
Pierwsza pod ręką była mąka, więc najpierw wysypałam jej trochę na tackę, ale podchodziła do niej jak pies do jeża. Wzięła na łyżeczkę, potem do buzi - i bleee. Wkładała paluszek do kopki mąki i od razu cofała, konsystencja jej wyraźnie nie odpowiada, podobnie jest zresztą ze zwykłym piaskiem z piaskownicy. Od razu wycieranie łapek o siebie. 
Próba kolejna - ciasto, dolałam wody, ulepiłam parę kulek, kwiatuszka nawet i ślimaka. Tu już więcej entuzjazmu, pokićkała palcem, jak coś się bardziej lepiło, to od razu odruch "blee". Ale jak wzięła do buzi i ugryzła to już w ogóle wstręt, ohyda i marudztwo.
Wniosek - za wcześnie na zabawę z mąką. Muszę chyba poczekać, aż zniknie jej chęć brania wszystkiego do buzi i oswoi się z różnymi konsystencjami, bo matka_de się przyznaje, że trochę zaniedbała, ciągle tylko drewno, plastik i pluszowe zabawki. 
A na koniec reakcja Lulki na wymysły Matki (a przy okazji jej blogowy debiut :)

2 komentarze:

  1. A może najpierw spróbujcie z ryżem, można go zabarwic na różne kolory za pomocą barwników spożywczych i octu mniej się klei do łapek- jak pamiętam to zaczynałam od ryżu Tygrysową przygodę z tego typu zabawami, bo on też z tych bardziej wrażliwych- co miało swoje plusy posadzony na kocu na trawie nie ruszył się poza niego bo trawa była obrzydliwa :)

    PS Ryż kolorowy robi się tak: wsypuje się do butelki ryż, troszkę barwnika spożywczego i odrobinę octu zakręca butelkę i potrząsa. Wysypuje i jak przeschnie to gotowe

    OdpowiedzUsuń
  2. Próby z ryżem, makaronem i kaszą mamy już za sobą - w sensie przesypywanie, grzebanie łapkami, zwłaszcza jak podane do jedzenia, nie przeszkadza ;) Dzięki za przepis na kolorowy ryż, wypróbujemy na pewno. Tylko takie pylaste - jak mąka i czy piasek właśnie jeszcze nie pasują Małej. A z trawą mamy dokładnie to samo - obrzydlistwo i fuj :) Nie ma możliwości, by ją puścić by sobie po łące pohasała.

    OdpowiedzUsuń