15.6.13

Zapewne większość z nas często ma tak, że dana piosenka kojarzy się z określonym momentem w życiu. I usłyszenie jej ponownie przywołuje wspomnienia.
U mnie najsilniejsze muzyczne powiązania dotyczą początku macierzyństwa, naszych pierwszych wspólnych kilku tygodni. Był to okres bardzo intensywny w moim życiu - ogromne emocje wywołane pojawieniem się dziecka, wspólne uczenie się siebie nawzajem, niepewność, niestabilność, a do tego gorączkowe kończenie pracy doktorskiej, między kolejnymi karmieniami, zwłaszcza w nocy. 

 
Towarzyszyło mi wtedy m.in. to: 


Tak naprawdę całych dwóch albumów tego zespołu słuchałam wręcz nałogowo pisząc pracę, a w przerwach przeglądając blogi rodzicielskie, dołączając do forum mam dzieciaczków kwietniowych, szukając porad w wielkich problemach, którymi wtedy dla mnie były zarówno własne nieradzenie sobie z nową rzeczywistością (ach te hormony!) i każda krosteczka na buzi maleństwa.
I do tej pory słuchając tych utworów wraca do mnie obraz wieczora, a nawet nocy, maluteńka Lulka śpi spokojnie w łóżeczku tuż obok, ja sączę letnią słabą kawę, dokoła mnie stos papierów, wykresów, tabel, a w głowie tysiące myśli i dźwięków. Nawet trudno słowami opisać to wspomnienie, to jest chyba moje intymne odczucie.

A Wy? Też macie podobne soundtracki własnego macierzyństwa?

5 komentarzy:

  1. mam tak z zapachami, chusteczki dada i bambino tak intensywnie kojarzą mi się ze szpitalem i pierwszymi chwilami po porodzie że nie jestem w stanie ich używać teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ten tego, aż tak złe te wspomnienia są/były? Ja na szczęście bardziej pamiętam te rzeczy pozytywne niż negatywne ;)

      Usuń
    2. nie, złe nie są, ale wolę zostawić sobie ten zapach w pamięci, nie chcę żeby spowszedniał :)

      Usuń
  2. Nominowałam Cię do liebster awards. Zapraszam do odpowiedzi na krótkie pytania na moim blogu
    http://nowoczesnamatka-polka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, lecz nie obiecuję że zrobię to rychło :)

      Usuń