22.7.13

Od razu się przyznam, że nie należę do matek mocno rozczulających się, raczej twardo stąpam po ziemi. Już wcześniej pisałam, że pomimo moich starań nie udało mi się wprowadzić zasad rodzicielstwa bliskości. Nie, żebym nie chciała, po prostu moje dziecię jest osobnikiem mocno indywidualnym.

Tym bardziej zaskoczyła mnie wczoraj. Była śpiąca, bardzo śpiąca, płakała. Przyszła do mnie, wzięłam ją na ręce, wtuliła się we mnie jak nigdy. Przytuliła się jak mały bobas, ufnie wpatrując się we mnie swymi wielkimi oczami. Zaczęłam jej śpiewać, głaskać po twarzy, widziałam jak powoli się uspokaja, ale walczy ze snem, by jeszcze na mnie popatrzeć, bym jeszcze ją głaskała. Siedziałyśmy tak razem dobrych kilkanaście minut. To się chyba nazywa cud macierzyństwa. I jak rzadko się wzruszam, to wtedy autentycznie łezka się zakręciła i chciałam, by ta magiczna chwila trwała dłużej. Chciałam tak z nią leżeć/siedzieć, zasnąć razem z nią.

Nie trwało to długo. Zadzwonił telefon, zatrąbił gdzieś klakson. Rozbudziła się i uciekła. W trakcie tej chwili nie byłam sama, Mąż i Ojciec oraz mama moja zajęci byli swoimi sprawami. Potem stwierdzili, ze pewnie brzuszek ją bolał, dlatego tak do mnie przyszła. Nie zdawali sobie sprawy, ile to dla mnie znaczyło. Ile emocji się wtedy we mnie kłębiło, ile miłości - to zostanie dla mnie.I nawet nie będę ich wyprowadzać z błędu, że Mała po prostu chciała wtedy być ze mną. Że ten moment miał być tylko nasz.

Pewnie takie sytuacje są na porządku dziennym dla mam, których dzieci uwielbiają się przytulać, zasypiać razem z nimi. Ja doceniam ją tym bardziej, jako rzadkie dobro. I polecam wszystkim Mamom - celebrujcie takie chwile, cieszcie się możliwością takiej bliskości. Ja zatrzymam ten moment w głowie. Tą esencję macierzyństwa.

15 komentarzy:

  1. piękny moment :) moja córka też nie należy do przytulasków, teraz trochę więcej sie tuli bo chyba ząbkuje, ale tak to nawet jak była całkiem malutka to wolała sama leżeć niż na rękach :) pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u nas! Więc każda bliższa chwila dwukrotnie bardziej. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. oj mojej do przytulania też daleko :/
    ale zdarza się, że wtuli się wa mnie jak małpka :D
    te momenty są cudowne i mogę się ciągle powtarzać

    zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zaglądnę, pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Piękne są te momenty i ja też je uwielbiam. Nasza córcia mimo swego niemowlęctwa też nie jest "przylepką" - denerwuje się nawet zbyt długo noszona na rękach. Zasypiać woli w swoim łóżeczku. Ale uwielbiam te chwile, gdy podczas zasypiania przykrywam ją kocykiem, a ona łapie mnie za palec i nie chce puścić, dopóki nie zaśnie głębokim snem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też był taki etap, ale jak dla mnie trwał za krótko, teraz kocyk i smoczek rządzą, matka niepotrzebna ;)

      Usuń
  4. Cudowne to :D Choć dla mnie w sumie codzienność bo Olaf, jak twierdzą niektórzy jest maminsynkiem, a moim zdaniem jest malutkim chłopcem który potrzebuje właśnie maminej bliskości :) Często zasypia na rękach lub wtulony we mnie na łóżku, tylko mnie przytula i to jest wspaniałe! Ta bezgraniczna miłość, zaufanie malucha.
    Aż się wzruszyłam teraz patrząc na niego jak śpi blisko mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego Ci zazdroszczę. Olafek mały jest, potrzebuje tulenia i koniec. Maminsynkiem to się okaże jak by dalej z Tobą zasypiał po 20 wiośnie, a teraz ma do tego pełne prawo ;)

      Usuń
  5. Cudowne są takie chwile to prawda. Ja czasem się łapię na tym, zę syn najstarszy przychodzi i się przytula a ja go przytulę i zaraz wracam do pracy- bo gotuję, czy sprzątam, czy robię coś ważniejszego w tej chwili. Bez sensu. a potem myśle, ależ ja głupia jestem. Co może być ważniejszego od przytulenia się do dziecka. Trzeba "lapać" takie chwile, bo szybko miną i potem jak będą starsze nasze dzieci już tak chętnie nie będą się przytulać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się każdą okazję wykorzystać na przytulenie, ucałowanie, mimo, ze zaraz odpychanie. Ale godzina bez cmoknięcia to godzina stracona ;)

      Usuń
  6. Kurczę, jakbym czytała o nas...
    Mam synka ciut starszego od Twojej córci, tez takiego indywidualistę. Nienawidzi chusty, nie chciał z nami spać, nie lubi przytulania, wszystko "siam" i "siam". Łasi się tylko, kiedy wie, że przegiął, ale i to nie zawsze. A ja uwielbiam go przytulać i tak tylko czekam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, indywidualista na całego. Może i Wam będzie dane choć kilka takich chwil. Ja też ciągle czekam na powtórkę ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam, tak strasznie uwielbiam przytulać moje dzieci a mam tak mało na to czasu, a one tak szybko rosną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ja przeżywam to samo. I tego czasu mam za mało.

      Usuń
    2. Właśnie jak to jest, że za mało czasu mamy na takie rzeczy. Przecież to tylko chwilka, przystanięcie, przytulenie i śmigaj dalej do zabawy. Niby tak łatwo a czasem tak trudno.

      Usuń