12.7.13

Ostatnie dni są potwierdzeniem tezy, o której kiedyś tu pisałam. Nie ma co planować, bo życie z dziećmi pełne jest niespodzianek i nagłych zwrotów akcji.

Byliśmy w czwartek z Małą na kontrolnych badaniach w związku ze zbliżającą się wizytą u alergologa - krew, mocz, kupa - standard. Pełni spokoju zaczęliśmy pakować się na wyjazdy-rozjazdy, które mieliśmy zaplanowane od weekendu. Sprawdziwszy wyniki Małej w necie (takie mamy udogodnienia, a co!) okazało się, że jest niewesoło. Dzisiaj szybka wizyta u pediatry - diagnoza: zapalenie nerek, skierowanie na usg, posiew. Co ciekawe, zero gorączki, marudzenia, apetyt fantastyczny. Dla potwierdzenia chcemy zrobić jeszcze jedno zwykłe badanie moczu, by wykluczyć wcześniejsze ewentualne pomyłki. Więc cały dzień walki o złapanie drogocennych kropli (czy zbytnio się nie zagalopowałam ;) nie do końca zakończone sukcesem - wznowienie walk jutro. I błogosławię, że mieszkam w dużym mieście, gdzie nie jest problemem szybkie wykonanie badań (oczywiście za własne pieniądze, żeby nie było za pięknie). Grunt, że usg wyszło w porządku, uff....

Oczywiście zawsze takie sytuacje muszą sprzężąć się z innymi. Ja w związku z około-pracowymi zobowiązaniami cały dzień musiałam spędzić poza domem, więc Mąż i Ojciec dzielnie ogarniał sprawy medyczne. I miałam wyrzuty sumienia, że zostawiłam go samego na placu boju, ale najlepiej podsumowała to moja mama: "To w końcu jej tata, więc dlaczego miałby tego nie zrobić?". Oj, tkwi w głowie ciągłe przekonanie, że to matka koniecznie musi się zajmować wszystkim dzieciowymi sprawami, czuwać nad badaniami, leczeniem itd. A przecież ojcowie są równoprawnymi rodzicami i chociażby z tego powodu równie dobrze jak matki mogą się tym zająć. I mój mężczyzna jest tego świetnym przykładem. Choć może nie powinnam go za bardzo chwalić, bo się jeszcze rozbestwi....


6 komentarzy:

  1. mam nadzieję, że z córką wszystko w porządku będzie :) trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, też mam nadzieję, że szybko się z tego wykaraska. Mamy dwa wesela do obskoczenia ;)

      Usuń
  2. I ja również trzymam kciuki za zdrówko córci. Musi być dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrówka dla Małej!
    Ja mam podobnie z rolą taty... nie potrafię czasem odpuścić, a jak już muszę wyjść to lecę do domu jak najszybciej żeby sprawdzić jak sobie radzi i okazuje się że zawsze świetnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A przecież zazwyczaj radzą sobie świetnie. Często inaczej niż my, ale i tak świetnie. I staram się coraz częściej z tego korzystać. W końcu i mi należą się babskie wyjścia raz na jakiś czas ;)

      Usuń