28.7.13

Co się wydarzyło w ciągu tych dwóch tygodni rozjazdów? Bez zbędnych wstępów, nakreśleń akcji, w telegraficznym skrócie:

Dziecię:
- pomknęło w świat jak perszing, raczkowanie oficjalnie pożegnane;
- zgłosiło bunt na samodzielne jedzenie - ach te babcie!, teraz matko skieruj dziecię na właściwe tory;
- przestawia się na jedną długą drzemkę zamiast dwóch krótszych, cieszyć się czy nie?;
- posiada dwie trójki - wyrzynanie kłów nie takie straszne, mimo że dziecię wygląda jak wampir;
- dokonało bliskiej znajomości z psem swej ciotki, pies nie ucierpiał, dziecię też;
- rozszerzyło swe słownictwo o tak przydatne wyrazy jak "gogo" - ogon, "pupa" - wiadomo, "jango" - imię psa wypowiadane ze specjalnym akcentem;
- umie pokazywać gdzie jest brew - to ci spryciula, jak kiedyś zaboli, będzie umiała pokazać lekarzowi ;) 

Matka w ogóle jest mistrzem nauk przydatnych, o tym pewnie jeszcze będzie.

Matka:
- wyżyła się towarzysko, zaliczyła kolejny wypad do kina (ach! szalejemy!), a zasmucona przykrymi wiadomościami od znajomej podjęła mocne postanowienie ograniczenie narzekania na Męża i Ojca;
- teoretycznie się wysypiała (Mąż i Ojciec czujny na posterunku), praktycznie jechała na kroplówce z kawy;
- kategorycznie zapowiedziała, że nigdy przenigdy już nigdzie nie wyjedzie z niedomagającym choć wyglądającym jak okaz zdrowia dzieckiem, bo nie ma siły denerwować się wyjazdami na opiekę nocną.

Ponadto matka bogatsza jest o następującą wiedzę:
-  nie ufaj wyglądowi dziecia - może śmigać jak szalone, jeść, pić, bawić się bez umiaru, ale w jej organizmie może panoszyć się nieproszony gość;
- możliwe jest opalenie się dziecia smarowanego kremem 50;
- czy w Mieście Mniejszym można kupić córce buty w innym kolorze niż różowy? - Nie!
- elastyczność dziecia w kwestii pory wstawania jest rozległa, w jednym tygodniu może być to zarówno 4.30 jak i 7.30;
- świetną frajdą jest łapanie świeżego porannego moczu przy braku współpracy dziecia - patrz tu;
- wypad na wesele z dzieciem pomysłem zbyt świetnym nie jest - małe przypomnienie tu;
- kolejny rok Rodzinie Debiutującej minie bez wygrzewania się na plaży;
- internet do szczęścia niezbędny nie jest;
- w domu u siebie jest jednak najlepiej, nawet jak dziecię domu swego po dwóch tygodniach nie poznaje.

Matka obiecuje frekwencyjną poprawę, a jak się jej jeszcze coś przypomni to niezwłocznie opisze. Tymczasem spać, a jutro do miotły!

10 komentarzy:

  1. Kroplówka z kawy? Skąd ja to znam.. Moja córa ostatnio upodobała sobie robienie przerwy w spaniu ok. godz. 5...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorsze, ze ta kawa coś ostatnio przestała działać. Ale współczuję i rozumiem ból pobudki o 5 rano ;)

      Usuń
  2. czyli wakacje się udały :) dużo się u Was działo. gratulujemy córeczce samodzielnego chodzenia! a z narzekaniem na męża... no cóż, chyba też muszę sie poprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak pół na pół się udały. Gdyby tylko nie ta wstrętna Lulkowa infekcja. I jakoś w ogóle nie czuję się wypoczęta. Może teraz na własnych śmieciach nadrobię ;) I chyba każda żona/partnerka ma taką tendencję do nadmiernego narzekania ;)

      Usuń
  3. "świetną frajdą jest łapanie świeżego porannego moczu przy braku współpracy dziecia " :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ha, ha, czyli nie było nudy przynajmniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, ale to chyba nawet dobrze, tak sobie teraz myślę ;)

      Usuń
  5. Z tym różowym to fakt:) rzadko widze dziewczynki w innych kolorach. Jesli bede miec swoja to bede ja ubierac na niebiesko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak dopasować różowe butki do żółto-niebieskiej kiecki. No nie da się ;)

      Usuń