19.9.13

 


Od kilku dni matka żyje w stresie permanentnym.
Za 12 dni matka idzie do pracy. Do pierwszej prawdziwie pełnoetatowej pracy. Wiek zobowiązuje, trzy stopnie edukacji zaliczone, czas zacząć odkładać na emeryturę.
Wyzwanie podwójne. 

Wyzwanie macierzyńsko-domowe, mało czasu dla Męża i Ojca, dla Lulki, o sobie nie wspominając. Posprzątać, ugotować, dziecku opiekę zapewnić. Niby jest żłobek, lecz Lulkowa frekwencja nie oszałamia - max 10 dni na miesiąc.
 
Wyzwanie zawodowe, zmiana kwalifikacji, wdrażanie, opracowywanie, tłumaczenie, uczenie (się i innych), urządzenia kosmicznie skomplikowane i kosztowne - i weź ich tu babo nie zepsuj, a w razie potrzeby jeszcze podrasuj; wieczorne wracanie, mało czasu, czasu brak. Do tego samoorganizacja nigdy nie była mocną stroną.

Notoryczny ból głowy. Powrót do złych nawyków. Paznokcie poobgryzane, wieczorne papierosy zapalone. I co z tego, że wszyscy dokoła mówią. "Będzie dobrze, jakoś będzie, zdolna jesteś/byłaś, życie to wyzwania, nie ty pierwsza, nie ostatnia, bla, bla, bla". Chrzanię to, co wy tam wiecie...
 
Czuję nadciągającą falę. Alarm. Głos dudni w głowie: "Uciekaj, pędź, a teraz zaszyj się, skul, nikt Cię nie znajdzie. Minie czas, pogadają, zapomną, wrócisz cichaczem, powoli się umościsz i będzie jak dawniej". Serce bije o połowę za szybko. By je zagłuszyć, dźwięki na słuchawki, oczy zamknięte, okno otworzone. Marznę okrutnie, ale tym szybciej dochodzi do głosu rozsądek.

Ucieczka nie jest rozwiązaniem. Decyzję podjęłam samodzielnie, zobowiązań się dopełnia.
Daję sobie rok. Ba! Po 9 miesiącach będę wiedzieć, czy decyzja była słuszna.
Przecież zawsze mogę zrezygnować. Tak!




Nie raz, nie dwa, kilka razy dziennie. Alarm, jak męcząca mucha, cichutko lecz nieprzerwanie brzęczy z tyłu głowy. Ucisz się, ucisz...



8 komentarzy:

  1. Życzę żeby wszystkie obawy okazały się być na wyrost. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno w pracy da się odpocząć ;) Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się właśnie na to nie zanosi. Chyba, że odpocznę od spraw domowych, po to by się zmęczyć zawodowymi ;)

      Usuń
  3. Wracałam do pracy dwa razy. Koszmar, wieczne rozdarcie między pracą a dziećmi, ja mam taką że godziny elastyczne bylebym zrobiła tygodniowo 15h. Dzieciaki chorowały a ja do pracy, jak się coś dzieje moge przyjść innego dnia. Jak jest choroba to mogę odrobić w innym terminie. Ale cholernie obowiązkowa jestem i głupio mi tak naciągać szefową

    Niby w pracy fajnie spokój, cisza, da się wypić w normalnych warunkach herbate i podgadać z innymi dorosłymi na inne tematy niż dzieci. Odpoczywasz jednym słowem

    Teraz chyba nie wróce do pracy, nie licze już, że ZUS da mi emeryturę, a moja pensja przy tutejszych stawkach starczy na nianie i paliwo na dojazy

    Życze powoidzenia z całego serca Dasz radę z pewnością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak miałaś w miarę ok, skoro tylko 15 h, ale wiadomo, że i tak robi się więcej. To rozdarcie męczy mnie już teraz. Jak damy sobie radę bez niczyjej pomocy, chyba, że niani która pochłonęłaby praktycznie cały mój początkowy zarobek.
      Dzięki wielkie za dobre słowo!

      Usuń
  4. Ciągle jestem rozdarta pomiędzy chęcią pozostania przy dziecku a pragnieniem powrotu do pracy, między ludzi...Trzymam kciuki za Ciebie i życzę powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda opcja ma swoje plusy i minusy, ja to widzę jako podwójną robotę w dwa razy krótszym czasie. Tobie też życzę pomyślnych przemyśleń!

      Usuń