22.9.13

Odpowiem od razu - nadmiarem zdrowego rozsądku.




Z pracy chce rezygnować, bo jak dziecko choruje teraz, to w jej oczach chorować będzie wiecznie.

Podczas jazdy do dziadków, przy pierwszych objawach, bardzo stanowczo każe kierowcy zatrzymać się zaraz-teraz-już, ale koniecznie na stacji benzynowej wyposażonej w toaletę. Taaa, bo na krajowej czwórce w okolicach Tarnowa to wybór jest przeogromny.

Ma ochotę zadzwonić do pań żłobkowych dziś koniecznie i ochrzanić za niewystarczające wysterylizowanie zabawek, bo jej dziecię złapało zaległego rotawirusa. Jakby panie w niedzielę też pracowały.

Klnie na siebie bo jak nigdy nie wzięła ani termometru ani elektrolitów. A w najbliższej aptece o Orsalicie nie słyszeli. Dobrze przynajmniej, że ubrań zabrała wystarczająco. Sześć zmian outfitu w ciągu dnia to nie przelewki.

Wertuje wujka G. choć normalnie wie ile zła i szkody to może przynosić. Więc walczy ze sobą czy już jechać do lekarza, jak piszą jedne, czy jeszcze za chwilę,  bo:  gorączka niby spada, ale jakoś tak zbyt wolno; przesuszone usta są ale czy to już objaw odwodnienia, liczy godziny od ostatniego siku, a ponadto w internecie napisali, że zimne rączki przy gorączce zwiastują nagły skok temperatury. 

Wkurza się o zmuszanie dziecia do jedzenia. I na męża, który próbuje uspokajać, że przecież infekcja trwa dopiero jeden dzień i może jednak podajmy ten węgiel. Taaaa, bo on się zna....

A dziecina? Zrobiła niespodziankę. W piątek walczyła z górą, w sobotę z dołem, a w niedzielę dochodziła do siebie kosztem zdrowia psychicznego dziadków i rodziców. Wieczorem woła "Dzici, ciocia, bawić!" czyli żłobka jutro pewnie nie odpuści. Węgiel zadziałał, gorączka spadła, więc pan Mąż miał we wszystkim rację. Posłuchać się trzeba czasem innych, dać się uspokoić, wyluzować a nie sama-jedna-najmądrzejsza.

A teraz matka ma za swoje - sama odchorowuje. I kto będzie za nią panikował?


12 komentarzy:

  1. oj, współczuję choroby! życzę zdrówka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Żeńska część rodziny trzyma się już dzielnie, gorzej z naszym rodzynkiem ;)

      Usuń
  2. Nie ma mądrego na chorobę dziecka i ciężko jest zachować dystans. Ale może tak natura nas stworzyła, żeby w razie co niczego nie przegapić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie i masz rację. Bo czasem lepiej popanikować niż potem pluć sobie w brodę. I tego będę się trzymać!

      Usuń
  3. Jak dziecko choruje to chyba ta panika przychodzi w pakiecie, przynajmniej tak mi się wydaje;) Zdrowia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Niby choróbska dla nas nie pierwszyzna, ale przy każdej okazji wielkie czuwanie.

      Usuń
  4. Matka ma panikowanie wpisane w żywot swój i nie można jej za to winić! Tylko ta kara taka niefajna... Zdrowiej szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaka kara może być fajna? ;) Ale żeby nie było, to Męża jeszcze mocniej pokarało za zbytnie wyluzowanie. Niestety.

      Usuń
  5. Jak dziecko choruje, to panika wydaje mi się jakaś naturalna (my jeszcze tego nie przeżyliśmy, oprócz jednej krostki na poliku po ugryzieniu komara:) Pozdrawiam Ciebie ciepło i nie wariuj za bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby dobra passa trwała u Was jak najdłużej! Staram się ograniczać, wychodzi mi średnio ;)

      Usuń
  6. Nominowałam Cię do Liebster Award, info pod moim linkiem: http://ciaza-przed-40tka.blogspot.com/2013/09/liebster-award-zostaam-nominowana-do.html, Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło. Pozwoliłam sobie odpowiedzieć u Ciebie w komentarzach. Pozdrawiam :)

      Usuń