29.11.13

 

Temat wymagań rodzica w stosunku do dziecka jest zagadnieniem złożonym, skomplikowanym i ogólnie mówiąc trudnym. Oczekiwania zazwyczaj nie pokrywają się z preferencjami dziecka, więc najlepiej dać na wstrzymanie i pozwolić na samodzielne decydowanie zainteresowanego.


Ale czasem trzeba zainterweniować. Odciągnać od złej drogi lub uświadomić, iż wizje dziecka ze sobą po prostu nie grają. I obawiam się, że taka sytuacja czeka mnie w przyszłości. Powiecie może, że jest za wcześnie. Bo jak kilkunastomiesięczniak może mieć sprecyzowany plan na życie? Pewnie nie ma, ale postawcie się w mojej sytuacji.

Opcja pierwsza - dziecko czeka życie klasztorne. Już widzę Wasze zdumienie, ale co może myśleć matka, gdy przy każdym wyjściu z domu dziecko domaga się pójścia do kościoła, potrafi w odpowiednim momencie powiedzieć "amen", wie, że trzeba tam klękać i że biją dzwony. Zwizualizujcie sobie obrazek: matka mówi: "Chodźmy do sklepu", a dziecię: "Nie, kośiół". Czy nie dałoby Wam to do myślenia?

Opcja druga - dziecię rośnie mi na artystkę undergroundową. Rysowanie po kartce czy w wersji ściennej jest passe. Teraz rysuje się na bułce, a następnie bułkę tą konsumuje się w całości. Performance pełną gębą. Czy to już czas na tworzenie instalacji video i wystawianie w Tate Modern?

I nie śmiejcie się, problem jest poważny. Bo czy znacie jakąkolwiek siostrę zakonną parającą się sztuką alternatywną? Jeśli tak to proszę o namiary, albowiem bez pomocy najpewniej się nie odbędzie.

14 komentarzy:

  1. zawsze musi być ktoś pierwszy ;)

    nasza córa będzie mechanikiem inżynierem operatorem koparki po godzinach dorabiającym jako sprzątaczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się teraz nazywa wszechstronność i operatywność ;)

      Usuń
  2. Mój Maks dzisiaj się mnie zapytał, czy wróżby andrzejkowe się spełniają, bo On w przedszkolu w zeszłym roku wylosował zawód - zakonnik. I się strasznie przejął. Bo ja nie chcę być księdzem mamo- powiedział. hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie może w tym roku wyjdzie inaczej. Ale jeśli znowu ksiądz, to chyba hmmm przechlapane ;)

      Usuń
  3. ja osobiście byłam z tych klękających przed kościołem i potencjalną zakonnicą... uwierz mi, że nic z tego nie zostało, absolutnie nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mój chłop tego nie czyta, ale napiszę - pocieszasz mnie bardzo ;)

      Usuń
  4. hehe taka zakonnica to by wprowadziła zamęt w kościele ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Może by rozkręciła to towarzystwo o ostatnio kiepskiej renomie ;)

      Usuń
  5. Wiesz, kiedyś widziałam zakonnicę, wiekowo zaawansowaną, prowadzącą samochód jedną ręką, bo drugą opartą miała o otwartą szybę i w tejże ręce trzymała jabłko. Z samochodu wydobywały się dość głośne dźwięki jakiejś muzyki...także you never know:D

    OdpowiedzUsuń
  6. He he jak to przeczytasz za 20 lat to pewnie spadniesz z krzesła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. aaaaaa bomba po prostu! :) niech zostanie jednym i drugim jednocześnie, to będzie nowatorskie :D

    OdpowiedzUsuń