29.12.13

Na początek wypada zapytać: Jak po Świętach?
Najedzeni, popici, zmarszczki na brzuchu wygładzone?
Mikołaj/Gwiazdka/Gwiazdor/Dziad Mróz
się sprawił czy trzeba raczej do okulisty wysłać?
A pod jemiołą całuśnie było w tym roku?
O odpowiedzi w komentarzach poproszę :)

Pozwolicie, że ja swe podsumowanie poczynię krótkie, zwięzłe, nierozwlekłe. Wybaczycie?


***
Atmosfera nam uciekła - ot, argument za kolejnymi Świętami spędzanymi już na własnych warunkach. Było za szybko - i to nie z mojej inicjatywy. Za płytko. Zbyt chorobowo. Na szczęście dzieci zdecydowanie są atrakcją i ubarwieniem - gdy rozmawiać nie ma o czym, to dziecko zawsze takowy powód podrzuci.
***

Jak z realizacją planu świątecznego? Remis ze wskazaniem niestety na przegraną.

Odwirtualnienie zaliczone. Zaglądactwo się zdarzało, ale dyskretne i rzadkie. Sama sobie stawiam wielki plus.

Punkt drugi - zawód na całej linii. Nie tylko z mojego powodu. Małe wojny podjazdowe, których przedmiotem Lulencja. Cicho-foszaste dni, które trwają do dziś. Ale na razie na tym skończę. Przy zwiększonym poziomie frustracji spodziewajcie się kąsania.

Czas dla nas, myśli o nas - niby tak, a jednak wniosków brak. Krótka rozłąka sprawy nie ułatwiła. Lecz jest to jedna z takich spraw, która przyspieszenia nie pożąda. I czy obecny moment jest idealny na życia odwracanie?
***

A w ramach szczątkowej niestety realizacji punktu czwartego: "Nie narzekać!" powiem tylko:

Prezenty były - z tego zawsze trzeba się cieszyć, prawda? 

Święta w roli gościa to jedyny czas, gdy mogę zafundować sobie domowe spa - peeling, maseczka, odżywka na kłaki. Bez wyrzutów sumienia korzystałam. Dziecię pod opieką powiedzmy, że liczną. Nikt mego zniknięcia na godzinę w środku dnia nie zauważył.

U siostry parę dni byłam. Z mamą tylko :) Dziecko zniknięcie zauważyło. Przywitało się wielkim uściskiem i Matki wzruszeniem.

Pól szalika wydziergałam. Książkę sztuk raz przeczytałam. Płyty sztuk trzy kupiłam. W kinie film w tri-di zobaczyłam.
I gdyby tylko Legolas w młodości taki roztyty nie był....



4 komentarze:

  1. U nas też szybko. Mało świątecznie. Prezenty, jak przewidziałam, nieudane. Jednym słowem - to była KLAPA.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas atmosfera była, ale co z tego, jak zaraz po świętach wszystko wróciło do stanu poprzedniego. Ale prezenty Fifi nazgarniał, jedne trafione, inne trochę mniej, to jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przestałam już się łudzić, że Święta coś zmieniają. Chyba ze na gorsze, Tego nauczyłam się w tym roku ...

      Usuń