18.1.14

W domowych pieleszach z dzieckiem, które na wygląd jest zdrowe, a do żłoba nie puszczę, bo kto jej wtedy oczy antybiotykiem zakropli?

Nie na spacerze, mimo pięknego przednówka tego stycznia. Bo paradoksalnie z naszej dwójki więcej opieki obecnie wymagałabym ja. Ale wiecie, jestem Matką. Od bycia Matką nie ma zwolnienia lekarskiego. Jedynie wypady zewnętrzne sobie odpuszczam, bo chyba bym już tam została.

W domorosłej pracowni artystów niezdolnych próbując na szybkiego wykombinować trzy laurki przy nikłej pomocy Lulencji, jej niechęci do odbijania łapek zanurzonych w farbie, przemożnej chęci porysowania wszelkich kolorowych kartek, odklejania dopiero-co-umieszczonych naklejek, rozmazania kleju i posypania ostrużkami z kredek, gdzie tylko się da.

W miejscu opanowanym przez Małą Złośnicę, której celem jest:
a) wybicie sobie zębów, ewentualnie przemieszczenie szczęki przy efektownym padzie na podłogę odbywającym się co najmniej raz na pól godziny;
b) przecięcie paluchów pękniętą bombką;
c) zrzucenie sobie drzwiczek od piekarnika na twarz, wielokrotnie;
d) zjedzenie drewnianego stołu łącznie z ceratą i dopchanie piątym talerzem zupy, i nie - nie głodzę dziecka;
e) organoleptyczne zbadanie zawartości nocnika i pierwszy etap gender studies zaliczony - if you know what I mean ;)

W miejscu, gdzie oczu zakraplanie staje się codziennie kilkukrotną torturą. Poznać można po odgłosach. W połączeniu z atakami histerii, rzucaniem czym popadnie w Matkę, ścianę, podłogę oraz średnio dokładnie wymytymi podłogami daje to niewesoły obrazek.
 
Więc Matka zdycha, jęczy, ucieka do toalety z Ojcowym smartfonem, by złapać resztki normalności, a jak tylko wraca rzeczony Ojciec zaszywa się pod kołdrą, coby w końcu zażyć odrobiny najlepszej terapii antywirusowej czyli popołudniowego snu! Kończy się to nocną bezsennością, co widać po czasie opublikowania tego postu.

Ktoś chętny na zamianę?

Oferuję bonus w postaci energetyka:
 

16 komentarzy:

  1. Współczuję. dużo, mega dużo sił. Szkoda, że czasem nie da się uciszyć dzwięków pilotem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bita śmietana tudzież lody tiramisu i będzie dobrze:)
    ewentualnie mogę do Ciebie wpaść;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co z tego jak dziecię by wszystko wyzarło, echh, ale zapraszam, zapraszam :)

      Usuń
  3. O nasz dzieci mają trochę podobne plany na samounicestwienie i dowiedzenie nieudolności matki....Szczerze współczuję:/ Taka kula do nogi by się czasem przydała i porządny knebel;) I bynajmniej nie dla udręczonej matki:)
    Dużo siły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wtedy wizyta MOPSu jeszcze pewniejsza ;)

      Usuń
  4. Czasem są takie dni, gdy pomysłowość naszych dzieci nas przerasta. Ja mam wtedy ochotę uciec z domu przed własnym potomkiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez balkon, okno, ścianę, byle jak najdalej ;)

      Usuń
  5. nie mamy łatwo, ale jak widać świetnie znosimy to, co czasami bywa nieznośne;) pozdrawiam i życzę siły:) zapraszam na moją loterię:)

    http://www.alelarmo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tak świetnie to bym dyskutowała :) Dziękuję, zajrzę :)

      Usuń
  6. Ja + wczesne macierzyństwo = ... sama sprawdź co :)
    Serdecznie zapraszam! http://stormofhormones.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję i mam nadzieję, że tylko lepiej będzie, bo gorzej to już by było bez sensu;) Trzymajcie się dzielnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak się dało ;) ALe wychodzimy na prostą, I hope!

      Usuń