20.1.14

Tak się Matka ostatnio zamyśliła, że może w zgodzie ze swoim słomianym zapałem kolejny cykl wymyśli. (Jakby poprzednie były skrupulatnie realizowane, ech...).
Ale tym razem może będzie łatwiej, bo cykl byłby miesięczny.
 
Nie przyświeca tej idei nic wielkiego, raczej przedstawienie intrygująco wzrastającego ignorowania typowych zabawek na rzecz własnej inwencji. Chciałabym Wam pokazać, że nasze dzieci, nawet małe, mają fajną wyobraźnię i naprawdę nie potrzeba wymyślnych zabawek, by ją rozwijać. Wystarczy pozwolić im z niej korzystać i samemu bardziej czynnie lub biernie uczestniczyć w tych zabawach, które same wymyślą :)

Nie będę oceniać tych zabaw pod żadnym względem bo, jak każdej Matce, odpowiada mi każda aktywność, która nie powoduje większych szkód w ludziach i przedmiotach oraz zajmuje dziecię przez pewien czas. A zgodnie z mądrą maksymą macierzyńską (autorstwa MD): "Nie przeszkadzać, nie narzucać, ale wspierać!" chętnie do tych zabaw się przyłączam, choćby w formie widza.

I jeszcze jedna rzecz. Fotek wiele nie będzie. Z prostych dwóch przyczyn: po pierwsze - nie umiem fotografować (to zresztą zobaczycie ;), a po drugie - gdy dziecko się bawi, to zamiast męczyć się z aparatem zazwyczaj nadrabiam inne zaległości lub jestem częścią tej zabawy ;) Ale przy kolejnych odsłonach postaram się o szerszą dokumentacją, obiecuję.
Tyle tytułem wstępu, a z racji, że odrobinę przydługi, to dzisiaj trzy odsłony:

1. Śpij - obudź

Ta zabawa polega na udawanym śnie. Bierze kocyk, poduszkę, kładzie się na podłodze, zamyka oczy i śpi. Za chwilę krzyk "Obudź!" i z szerokim uśmiechem wygramala się z tego barłogu. O, z takim uśmiechem:


W wersji alternatywnej Matka/Ojciec/Miś udaje, że śpi, oczywiście z całym anturażem (koc + poduszka). Dziecię krzyczy "stawaj, obudź", w opornych przypadkach ciągnie za głowę ;)
I nie wiem, czy bezpodstawnie, ale mocno mnie zadziwia fakt, iż dziecko praktykuje zabawę w udawanie w takim młodym (jak dla mnie!) wieku. Niech mnie ktoś mądrzejszy naprostuje.

2. "Pisiu-pisiu"

Ta zabawa robi furorę i jest ogromnym wytchnieniem dla zmęczonych rodziców. Niezbędna jest obecność dorosłego, by sprawdzać czy dziecię nie wkłada sobie małych części w nieodpowiednie miejsca, stąd pewnie niektórzy stwierdzą, żem nieodpowiedzialna a sama zabawa niebezpieczna.
 
Co jest konieczne do tej zabawy? Pudełko pełne długopisów, ołówków/mazaków, linijek plus kartka, jako bonus może być piórnik. Sadzamy dziecię na fotelu, a ono sprytnie rozkręca na czynniki pierwsze wszelkie możliwe długopisy, składa z powrotem (oczywiście zgodnie ze swoją kreatywnością ;), wkłada do piórnika, sprawdza jak piszą. Zadziwiające jest to, jak długo może trwać w tej czynności. I na moje oko pięknie rozwija sprawność manualną.

3. "Wsiadać!" czyli zabawa w pociąg

Niepotrzebne są wagony, lokomotywy, tory. Wystarczą dwa - trzy pudełka z uchwytami i "Jedzie pociąg z daleka". Dziecię bierze pudełka, targa jako walizki; przenosi; układa; składa zgrabnie swe dłonie i rzecząc "czekamy!" siada bez ruchu. Po 10 sekundach wstaje i krzyczy: "Wsiadać! Do Wajsiawy!" (znaczy, pociąg przyjechał ;) Zabiera "walizki", przenosi i zaczynamy od początku. Może tak kursować dłuugo! 

 

I na koniec - jestem ciekawa inwencji Waszych dzieciaków. Co sobie ostatnio wymyśliły? A Wy sami chętnie uczestniczycie w zabawach inspirowanych przez dzieci?


11 komentarzy:

  1. najprostsze pomysłu dają najwięcej frajdy. Uważam, że najbardziej kreatywne zabawki mamy na wyciągnięcie ręki: papier, sznurek, patyk, kamień, piasek, makarony, ryż, kasza, mąka, woda etc:) pozdrawiam:)

    http://alelarmo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego samego zdania, zresztą już pisałam o tym wcześniej, choćby tu: http://matkadebiutujaca.blogspot.com/2013/10/czego-dziecko-nie-potrzebuje.html

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ale super te zabawy. Pisiu-pisiu u nas z najmłodszym bąblem odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zdecydowanie Miłoszek jeszcze za mały. Ale za rok jak będziesz już w desperacji to podrzucam ;)

      Usuń
  3. moja jeszcze nie ten etap. naradzie raczkuje po domu z prędkością światła i spycha lampki tam gdzie nie trzeba. ostatnio na topie jest miska psa z jedzeniem i woda oraz akwarium. pozdrawiamy i zapraszamy do nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak już raczkuje to pewnie tez wynajduje sobie czym by się tu zająć ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Najlepszymi zabawami są te wymyślone przez rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu niespodzianka, bo ona sama sobie tak wymyśliła ;)

      Usuń
  5. Brawo za kreatywność!:) Ja jakoś lepiej się czuję w wymyślaniu zabaw dla młodszego dzieciaczka. A obecnie mój Tomek ma już 19 miesięcy i ja jestem w tyle z zabawami:( Gorąco pozdrawiam:) Musze to nadrobić!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój właśnie miksuje podłogę. Ale hitem ostatnich 2 dni jest kłódka z mikrokluczykiem. Igi chodzi, kręci kluczykiem i prawie zapomina o czynnościach fizjologicznych, jest tak pochłonięty... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie na drugą zabawę bym się nie zdecydował. Wystarczy na chwilę głowę odwrócić i zaraz dziecko może się czymś udławić lub niechcący wsadzić wkład w oko. Niby dziecko już w tym wieku dużo rozumie (nasza spokojnie już posługuje się normalnym widelcem czy łyżką) jednak nie ryzykował bym bo nie raz pokazały życie, że różne cuda się dzieją :) U nas na topie teraz są układanki (dopasuj kształt) oraz duże puzzle drewniane.

    OdpowiedzUsuń