3.2.14


Wieczór. Co tam wieczór, noc! Dziecię winno spać. Uśpione, wybujane, kolędy zaśpiewane  bo tylko przy „Oj, maluśki, maluśki” odpływa ostatnio. 

I krzyk. Dziecia krzyk. Matka, co profilaktycznie spać wcześnie nie poszła (ach! ten instynkt macierzyński) pędem wpada do pokoju i na dobry wieczór bluzgiem w myślach rzuca. Dziwnym trafem kręgle z pudła wylazły i pod bose nogi Matki się podłożyły. Sama własnymi ręcami te pałki do pudła
wkładała, więc nie ma bata! Krasnale istnieją. Lecz nic to!

Ucisza, koi, głaszcze swe dziecię, odczuwa swymi wprawnymi dłońmi ciepełko niejakie, lecz termometr zdaje się nie kłamać. Ot 36,6. Odkłada pacholę ponownie uśpione z postanowieniem, że za chwil parę sprawdzi tę ciepłotę.
Mija dziesięć minut. Matka wchodzi, po cichutku, powolutku, słabą latareczką sobie przyświecając.....

Tu pauzę zrobię krótką, bo długo Matce schodzi........
 
I kieruje Matka latarkę w kierunku poduszki. Dziecia brak!
Snop światła więc przesuwa wyżej, w końcu widzi swe dziecię.
Siedzi wyprostowana, wlepia niemo na Matkę swe ślepia ogromne, ni słowem nie rzeknie ni płaczem nie zakwili ino patrzy bez uśmiechu ni smutku.
A Matka? Literalnie schodzi na zawał. 

Lulek, ja nienawidzę horrorów!!

Jaka konkluzja z przypadków tych nocnych? Pieprzę to (E-mamuś!), nabywam noktowizor.
Oszczędzę sobie siniaków na stopach i strachów o północy.
Who's with me?


20 komentarzy:

  1. noktowizor! że też nie miałam tego na liście wyprawkowej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. To ja może hurtem kupię pełną partię i będę sprzedawać biednym matkom?

      Usuń
    2. a pewnie, będzie biznes że hej!

      Usuń
  3. Powinnaś stworzyć poprawkę do standardowej wyprawki! "Literalnie schodzi na zawał" - kiedyś to zacytuję, bo piękniejszego ujęcia zawału nie znałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och jak mi miło ;) Wiesz, że myślę nad taką alternatywną listą must-have;ów ;)

      Usuń
  4. Ja się dołączam, bo też mam takie cyrki w nocy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) Ten noktowizor mnie powalił. U mnie ten problem nie istnieje. W kuchni pali się słabe światło całą noc. Dzięki temu w domu jest ułatwiająca życie poświata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z powodów oszczędności prądu wyłączam wszystko na iment, choć wiem że tak byłoby łatwiej ;)

      Usuń
  6. O żesz w mordę...teraz będę się bała spać:P

    OdpowiedzUsuń
  7. My tez taką małą ośmiorniczke świecimy tylki baterie wkoło sie wymienia

    OdpowiedzUsuń
  8. brrrr, dobrze, że serce masz zdrowe, bo zawał murowany ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy światło w pokoju, które można regulować. Jest to duży plus w nocy dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę czy by nie zainwestować w taki ściemniacz. Łatwiej by było.Bo zanim dojdę do lampki nocnej to zostanę pokonana przez kręgle ;)

      Usuń
  10. Nie ma to jak budowanie napięcia :D Dobra jest ta Twoja córa, ja bym chyba padła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że najzajebistrzejsza. W końcu moja! ;)

      Usuń