23.2.14

Zachciało mi się oglądania filmu z chłopem.

Mówię mu: "Sam byś w końcu wybrał!", a nie tylko ja siedzę na tych filmwebach i stopklatkach wyszukując kolejne filmidła. Czemu filmidła? Bo niestety nie dopasowaliśmy się gustami i jedyne co mogę powiedzieć to, że jeśli chcę na szybko uśpić mojego męża to powinnam zapodać "Incepcję". Nie narzekam, o nie, widziały gały co brały. A na kolejnego Irona Mana sama czekam, choć tylko i wyłącznie ze względu na Robercika.
Ale do rzeczy!
Mąż stanął na wysokości zadania. Zaproponował trzy tytuły. Ba! jeden nawet obejmował aktorstwo (choć to za dużo powiedziane) mojego kolejnego guilty pleasure - Owena Wilsona. Karnie więc korzystam ze średnio legalnych źródeł kultury. Puszczam pierwszy wybór męża - niestety bez pana-o-zawadiacko-krzywym-nosie - ale nie kto inny jak Kevin Bacon ma mi te półtorej godziny osłodzić. Wystarczyła pierwsza scena, bym wiedziała, że robię to wyłącznie dla męża.

Pieniądze, zapewnie wyłącznie absurdalnie duże pieniądze mogły skusić kogokolwiek na pokazanie swej twarzy w tym dziele. Kevin, jesteś u mnie pod kreską. Nie dość że drugi sezon The Following to jakaś oklepana bujda na resorach to jeszcze to?

Po dziesięciu minutach klepnęłam się w czoło. Przecież nie należę do targetu 9-13, dla którego zapewne produkowana była ta bądź nie bądź adaptacja komiksu, więc marudzić nie mam prawa.

Tylko dlaczego mój mężczyzna w wieku 30+ rechotał jak najęty?
Chociaż.... czy naprawdę chcę wiedzieć?
Koniec końców - przepraszam Cię kochany, ale od teraz tylko ja i wyłącznie ja wybieram filmy. End of story!

Aaa, i nie podam Wam tytułu z troski o Waszą wrażliwość. Ja dla zachowania zdrowia psychicznego zapuszczę sobie "True Detective". 
Mężu i tak już śpi.


14 komentarzy:

  1. Sami sobie znajdziemy. Albo i nie. bo po co się krzywdzić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie oglądam filmów z Małżem, albo on albo ja - zawsze któreś śpi, zależy kto wybierał film. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to jedyna rozrywka odkąd uziemieni jesteśmy.

      Usuń
  3. o dla Robercika i ja czekam, i ja!
    A z Małżonem filmów też nie oglądam. No może właśnie poza serią Marvela. reszta nie podchodzi mi. On lubi jak trup się gęsto ściele. Oj bardzo gęsto. A jakoś flaków nie mam za bardzo ochoty podziwiać w rożnych ułożeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A coś nowego będzie?
      Yyy, to już wiem, dlaczego tak wcześnie spać chodzisz ;)

      Usuń
  4. Ja wczoraj oglądałam Poradnik pozytywnego myślenia sama bo mąż po 15 minutach zasnął

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest dokładnie taki typ filmu, którego z mężem nie obejrzę ;)

      Usuń
  5. U nas jest tak: są filmy, które lubię ja, są filmy, które lubi mąż i są filmy, które oglądamy razem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... to u mnie są dwie kategorie: filmy, które lubię ja i filmy które lubi mąż, które oglądamy razem ;) I gdzie tu równouprawnienie ;)

      Usuń
    2. To ja mam lepiej;) Bo filmy, które lubię ja, często należą do filmów, które oglądamy razem, ale już filmy, które lubi mąż, niekoniecznie;)

      Usuń
    3. O, zdecydowanie masz lepiej ;)

      Usuń
  6. ja znam takich panow ktorzy sa po 30 i nadal zasiadaja do wieczorynki smiejac sie przy tym do rozpuku
    oni nigdy nie dorosleja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy co oglądają. Bo śmianie się do Reksia uważam, za przejaw normalności ;)

      Usuń