23.3.14


Przyczynkiem do poniższych rozważań niech będzie dzisiejszy dzień.
Należy więc mi nakreślić tło, by konwencji ulec.



Popołudniem poszliśmy na spacer wzdłuż Wisły, okrążając Wawel, o Rynek zahaczając odrobinę. Oczywiście sprawdza się powiedzenie o bezbutnym szewcu jako że z nas tacy Krakusi (napływowi, bo napływowi, ale jednak), że zbyt rzadko bywamy w tych reprezentacyjnych miejscach. 
Wstąpiliśmy na kawę. Na kawę i ciastko. Niezbyt smaczne ciastko, bo co to za sernik z sera mikrozawartością?
Ale do rzeczy, by nie gadać od rzeczy.

Karmi równie dobrze ojciec jak i matka.
W usypianiu skuteczni zarówno ojciec jak i matka.
Kąpanie w gestii ojca jak i matki.
Nie tylko ojciec zabawia dziecię, nie tylko matka cherlające do lekarza prowadzi.

Dlaczego więc - zawsze, zawsze, zawsze - gdy jesteśmy w gościach/na mieście/w restauracji, to ja i tylko ja odrywać się muszę od sernika/obiadu/ploteczek i truchtać z dzieciem, by pieluchę zmienić/na muszlę wysadzić?

Pytam się dziś, w ramach buntu, chłopa "Mężu, why?, idźże dzisiaj ty".
On mi mruknie na to: "Oj tam, oj tam, kobito marudzisz". 


Więc dzisiaj jako zawzięcie wojująca rodzicielska feministka w walce o spokojną konsumpcję deseru zapytuję: czemu ten ostatni bastion przez nas matki jeszcze nie zdobyty?

Czym zasłużyłyśmy sobie na niespokojne trawienie, w pośpiechu od kawy wstawanie, torby zawieszanie, z dzieciem walki toczenie o do muszli niewpadanie i najgorszą z możliwych bitew - o z publicznej szczotki samodzielne nie korzystanie?

W czym matki są lepsze od ojców w pieluchy zmienianiu? Czy mają technikę lepszą w tyłka podcieraniu? Czyż w domu mężczyźni rady nie dają?
Bynajmniej! Skąd więc ich publiczna w tej kwestii nieśmiałość?


Powtórzę za sobą: gender-srender, to jest temat!

15 komentarzy:

  1. Ja mogę tylko napisać jak jest u mnie. Mąż oczywiście radzi sobie całkiem nieźle w zmianie pieluchy, ale jest powolny, mniej zorganizowany i mniej wielofunkcyjny. W związku z tym jak by mu przyszło samemu iść dziecko przebierać na mieście, to za chwilę by mnie zawołał, bo czegoś tam zapomniał, albo nie radzi sobie z trzymaniem dziecka i sięganiem jednocześnie po czystą pieluchę. A jak do tego dojdzie brak normalnego miejsca do przewijania to już masakra gotowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w końcu chyba i tak pielucha zmieniona, co nie? ;)

      Usuń
  2. Myślę, na obronę mężów, że to wciąż stereotypy i co będzie mąż szedł przewinąć dziecko jak spotka tam 10 innych mam. A może faktycznie mamy lepszą technikę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież może iść do męskiego, zwłaszcza że moje już stojące, więc przewijaka nie trzeba. Tu rodzi się kolejne pytanie: czy chłop z dziewczynką może iść do męskiego by dziecko przebrać, czy powinien iść do damskiego? O.o

      Usuń
  3. w sumie to ja bym chciała i nie chciała. wiadomo, że na dziecko łatwiej wyrwać chwasta, szczególnie jak płeć męska dziecko ogarnia;) jednak wolałabym nie...nie...nie chce żeby jakieś się mi dziubki w Małża wpatrywały ze słodyczą w gałkach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech się wpatrują, pomyśl ile punktów zyskujesz ;)
      A wiadomo, że chłop i tak z Tobą na wieki wieków, więc wiesz ;)

      Usuń
    2. hahaha:)
      można puścić z plakietką "zajęty. nie pukać";)

      Usuń
    3. Jeszcze lepiej: "zatkany" ;)

      Usuń
  4. Cóż za obserwacja, psia kość, w sedno! Jak Boga kocham, nie widziałam jeszcze przewijającego tatusia! Ale może to wina przybytków do przewijania, na których widnieje piktogram niewątpliwie przedstawiający mamusię? To wiesz, tak jakby ojca do damskiego kibla wysłać, nie dziwota, że nie wchodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest miejsce dla dzieciarni to luz, a co zrobić gdy nie ma?
      I właśnie mi chodzi o tą chyba organiczną niechęć do czynienia tego "in public" ;)

      Usuń
  5. Mój w domu przewinie, w gościach u rodziny też przewinie, w gościach u nie rodziny też się nie zawaha, ale w miejscu publicznym?? Faktycznie jeszcze się nie zdarzyło;) Nie wiem o co chodzi, ale postaram się to zmienić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co? akcja emancypacji męskiego przewijania? ;)

      Usuń
    2. Teraz wiosna, więcej wypadów w plener, kawiarnie, place zabaw. Niech się chłop wykaże;)

      Usuń
  6. Jako urodzona w Warszawie przyznam, że nigdy(!) nie byłam w Zamku Królewskim, więc luz.
    A co do wyjść to ja przewijam, to fakt (przewijaki zazwyczaj są w damskiej) ale M. gania.
    Równouprawnienie po naszemu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to wydaje się bardzo dobre rozwiązanie :)

      Usuń