20.5.14


W każdym kącie widzisz kanty.
Każde potknięcie to kolejny zawał.
Piaskownicowa łopatka w w Twych oczach to narzędzie zła i szatana.
Pytasz "Czy boli?", sprawdzasz czy się nie rusza.

Klniesz na płytki, dywanów żądasz, wszelkie przedmioty z podłogi zbierasz i myśl o obiciu poduszkami wszelkich kątów prostych w domu obca ci nie jest. A wszystko z nadzieją przetrwania kolejnych lat czterech.

I nic to, że dziecko pierze się z innymi w żłobku. Nic to, że bawi się w Stocha bez telemarku. Nic to, że stół gryzie dodłubując widelcem. Matce tylko w głowie: "Zębie, zębie, masz wytrzymać w całości, bo jak inaczej, olaboga, co wtedy?" 

Dziś prawie powtórka z niedzielnej rozrywki, Matka w bek i na dziecko krzyczeć, by potem przytulić. I nie wmawiać mi tu hormonalnych przewrotów. Oficjalnie trzeba stwierdzić: Matka, nie jest z tobą dobrze.

12 komentarzy:

  1. Może zapiszmy się na jogę, bo tylko spokój może nas uratować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o tym intensywnie, medytacje do tego jeszcze i codzienna porcja relaksu winna być zaspokojona. Tylko znając mą słomianozapałowośc na myśleniu się skończy ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A poproszę :) Tylko koniecznie z lodem i miętą ;)

      Usuń
  3. Nie da się wszystkiego uniknąć, zabezpieczyć. Trzeba być czujnym , ale wyluzować trochę, bo można zwariować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Matka jest zupełnie normalna i zupełnie z nią dobrze, bo taka reakcja to chyba normalna jest, cholera jasna. Bo jak inaczej?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam si nie dziwię, że chuchasz.
    Jak mi Isiek rypnęła głową w kaloryfer z rozpędu chciałam je wszystkie:(sztuk 2!) obłożyć gąbką ;)

    OdpowiedzUsuń