8.6.14

Nie ma co ukrywać - Matka z przyległościami cudny weekend spędziła. I zaraz Wam zdradzę tajną recepturę, dzięki której po raz pierwszy od mocno dawna Matka czuje się wybornie.
Zasada pierwsza - zapomnij o pracy. Połóż krechę na wszelkie zaległości. To, że pracownicy stacji benzynowych tudzież lotnisk pracują nawet w Zielone Świątki nie znaczy, że i Ty musisz. Więc nie pracuj. Nie włączaj komputera i dopiero o dwudziestej drugiej w niedzielę przypomnij sobie, że miałaś studentom wysłać wymagania.

Zasada druga - zamów dobrą pogodę. Metody nieważne - grunt, by były skuteczne. Na ten weekend Matka zamówiła słońce i ciepełko. I co? Miała słońce i ciepełko. Metoda - notoryczne smęcenie, że ciągle tylko piździ, leje i generalnie jest do bani. Ktoś musiał już mieć dość mojego smęcenia.

Zasada trzecia - wyciągnij przyległości z domu. Zakupy, przyuczelniany ogród, plac zabaw, wystawa budowli z klocków Lego (Kraków Futura- dla zainteresowanych), wyjazd na lotnisko, wizyta u babci na wsi - tyleśmy zrobili-zobaczyli-nacieszyli. Im mniej nudy tym weselej. I wiedz, że nawet balkon stanowi świetną miejscówkę, choćby do zajęć ceramicznych dla początkujących - tysiąc sposobów zabawy z doniczkami. 
Czemu balkon? W końcu jest za drzwiami ;) A panią z parteru przepraszam za ekstra podlewanie w ciągu dnia.

Zasada czwarta - nie zapomnij mieć w domu arbuza. Dziecko nie potrzebuje chleba, owsianki, kaszki na kolację. Arbuz, koniecznie arbuz. Najlepiej zagryziony wędliną i popity mlekiem. Spokój przy stole to rzecz święta.

Zasada piąta - notorycznie zapominaj natomiast aparatu. Dzięki temu spędzisz czas z dzieckiem a nie na dziecko patrząc przez obiektyw. Casus z piaskownicy - ja bawię się z Lulką, pani gania za córą ze smartfonem: "Uśmiechnij się, zrób a kuku, nie kładź się na piasku, a teraz usiądź spokojnie". Śmiem twierdzić, że my miałyśmy większy fun.
A dowód zabaw ceramicznych niech będzie wyjątkiem potwierdzającym regułę ;)

A Wy jakie macie sposoby na cudowny weekend?

12 komentarzy:

  1. Ja mam jedną i konkretna…nic nie planuj bo przy roczniaku i tak wszystko moze sie zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja sama byłam mocno zaskoczona, że tyle się udało, bo plany były właśnie takie. Cud jakiś ;)

      Usuń
  2. sposoby na cudowny weekend? pełen spontan:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie u Ciebie inaczej. I jest to ogromny komplement, żeby nie było ;)

      Usuń
  3. Z tym aparatem i arbuzem dobry patent. My jak wyżej. Spontan, byleby pogoda była, reszta wyjdzie w praniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sobie z Mamaronią piątkę przybijcie. Chciałam kiedyś zrobić opcję arbuz + aparat by zdjęcia zrobić. Źle się to skończyło - głównie dla (kto by pomyślał?) ściany ;)

      Usuń
  4. Co do aparatu - to zależy od podejścia. Ja fotki pstrykam w międzyczasie, nie ustawiam dzieci, nie zatrzymuję zabawy :) A jak już mam dość, to po prostu chowam aparat i ganiam z nimi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zdrowe podejście. ja jestem zbyt roztrzepana by ogarnąć dzieciaka, aparat i jeszcze samemu się pobawić. Dlatego jak już z rzadka, to aparat chwyta ojciec ;)

      Usuń
  5. Dodałabym: wyłącz smartfona. Nie tylko ze względu na możliwość robienia zdjęć ;)
    Ej, a jak się taką pogodę zamiawia ??? Podaj numer!

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy punkt z tym aparatem. Patrząc na niektórych rodziców jest coś na rzeczy i tylko modele mają przez to przerąbane;)

    U nas na ten moment cudne weekendy są wyznaczane przez:
    1. Wyspanie moje i M.,
    2. Dobry humor czyt. wyłączenie opcji "maruda" u Zofilindy;),
    3. Ładna pogoda,
    4. Lody!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och te marudy dzieciowe, psują najlepszy nastrój.

      Usuń