18.6.14

Tak sobie matka siedzi i myśli, że jednak należałoby już orientację na ciążową powoli zmieniać. Koniec końców lada tydzień II trymestr za pasem, a ja tu relacji żadnej nie zdaję. Pozwólcie więc, że się podzielę, co ta ciąża ze mną robi. A robi sporo, śmiem twierdzić, że więcej niż poprzednia.

Skleroza ujawniona ciut za wcześnie; zdolność logicznego myślenia poszła daleko w las, a wracanie się z parteru na piąte po zapomniane okulary stały się męczącą rutyną. Durny ten mój mózg osobisty.

Senność nie do opanowania. Senność nie zaspokojona. A im dłużej sen trwa tym większy kac z rana. Kac bezalkoholowy.

Dotychczasowe przyjemności poszły się paść: oczy bolą od serialów; książka usypia; muzyka denerwuje - choć to może wina tysięcznego replayu nieśmiertelnych czterech słoni. 

I ja, zafiksowana na dziecka żywienie, pałam bezmierną ochotą na każde syfożarcie. Frytasy, czipensy, zupki z trupka, kejefsi i inne makdonaldy. Ale co z tego, że oczy kuszą widokiem, gęba jeszcze pożre, jak następnego dnia dolne partie dadzą znać, co naprawdę o tym myślą.

Rośnie się wszerz, szkoda, że nie wzdłuż, więc długo nie poudaję, że to tylko wzdęcia. Szefo już wie, to najważniejsze. Teraz czas na resztę. Powinnam z ciasteczkiem przyjść, zdjęciem usg czy lojalnie uprzedzić, że moja upierdliwość to ino hormoniaste sprawy?

No i nerw, nieprzerwany nerw, na Lulkowe zupy rozlane, picia wyplute, spacerowe spierdalamento, gryzienie, włosów wyrywanie, burdello robienie. Ale, wróć!, to już nie ciąża, toć to bunt dwulatka.

14 komentarzy:

  1. dasz radę! i tak Ci zazdroszczę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, hmmm! może czas zabrać się do roboty ;)

      Usuń
  2. Tak czytam, wspominam i nie wiem czy współczuć czy raczej pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kac bezalkoholowy:)) o to to.

    OdpowiedzUsuń
  4. kac ciążowy;)
    rośnij zdrowo moja ciążówko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkich kaców taki chyba jednak najlepszy ;)

      Usuń
  5. A ja nawet nie wiedziałam że tu drugie w drodze :) Rośnijcie grzecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak się mąż zapytał, jak się czuję, to mu odpowiedziałam, że jak na kacu. To chyba najlepsze określenie samopoczucia w pierwszych miesiącach ciąży;) Już tuż tuż i kac minie;) Mam taką nadzieję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja także, bo ileż można imprezować ;)

      Usuń
  7. W ciąży się dziwiłam, że jak to jest że małż spożywa a ja mam kaca?:D
    Co do ciąży samej w sobie, to jak wiesz szybko zleci, ale mówiąc szczerze nie zazdraszczam, bo dla mnie ciąża to była udręka. Przypadłości może miałam niewiele (ale za to jakie - PERMANENTNY WKURW chociażby) ale one plus te wszystkie ograniczenia doprowadzały mnie do szału, dlatego na razie, ale z pełnym przekonaniem mówię - nigdy więcej;)
    Podziwiam Cię zatem wielce, że tak dzielnie znosisz swoje przypadłości mając w pakiecie ten nieszczęsny bunt:)
    Trzymaj się Kochana:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tak dzielnie, to bym polemizowała. Siła spokoju w ojcu - bez niego było duużo gorzej. A mega wkurw nie ustępuje niestety ;)

      Usuń