21.7.14

Jak już bywszy oznajmiałam dziecię od niedawna ochoczo uczęszcza do starszaków. Zdarza się, że co jakiś czas zaskakuje nowe ciocie - a to tym, że samodzielnie je, chodzi spać, czy układa układanki. Dzisiaj na ten przykład rodzice pękając z dumy wysłuchiwali, jak to Lulencja sporo wiedziała i znała odpowiedź na zadawane w zabawie pytania, co podobno budziło miłe zdziwienie cioć. Matka jednak w duchu żywiła nadzieję, że ta cudna i pozytywna opinia nie zostanie szybko zakłócona przez jakże elokwentne i mocno logiczne rozmowy, jakie odbywają się z inicjatywy Lulencji w domowych pieleszach. 

***
M: "Julka, pamiętasz jak się śpiewa piosenkę o słoniach?"
L: "Ee, coś tam coś tam".
Wysoka odziedziczalność matczynej kreatywności tekstowej.

***
M: "Julka, kto wylał ten budyń na stół".
L: "Mama!"
Głupie pytanie adekwatna odpowiedź.

***
Lulka uwielbia odcinek Miśka Uszatka o zaczarowanych bucikach, gdzie w skrócie: lale się dąsały i miały zły humor. Siedzi sobie więc Lulencja, klocki układa, coś tam mruczy pod nosem; nagle wykrzykuje:
L: "Humor!"
M: "Kto ma zły humor?"
L: "Mamusia!"
.....To nie ja, to ciąża.....

***
A na koniec powód wstydu mego największego, czyli umiłowanie tematów konsumcpyjno-wydalniczych:
M: "Julka, co chcesz na kolację?"
L: "Pieluchę z marchewki!"
Pycha!

***
"Julka jadła kupę!"
"Co??? Jadłaś kupę?"
"Tak! Na talerzyku! W żłobku!"
"Jak to? W żłobku? To na pewno była kupa?"
"Tak. Taka malutka!"

I jak tu trzymać żłobkowy fason? ;)

4 komentarze:

  1. no to niezłą kuchnię mają w żłobku;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja naiwna się bałam, że tam tylko owsianka i kanapki z masłem ;)

      Usuń
  2. aż się boję zapytać czym ta pielucha z marchewki jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie dostałam dokładnego przepisu ;)

      Usuń