21.8.14

Jednym z efektów wzmożonych wędrówek urlopowych jest zintensyfikowanie kontaktów towarzyskich, które z różnych względów ostatnio uległy wyciszeniu.  Z racji braku dziadków całodobowych (lucy.es - okropelnie mi się spodobało twoje określenie), ba! nawet z kilkugodzinnymi dziadkami jest pewien problem, wszystkie spotkania socjalne odbywamy w towarzystwie pierworodnej.

Obserwujemy obecnie pozytywny trend skracania czasu trwania dolegliwości nazywanej potocznie "wstydziorem dziecięcym" wraz z ze wzrostem częstotliwości bywania. Jak jeszcze kilka miesięcy temu oswajanie nowej przestrzeni i populacji zajmowało dziecięciu minimum pół godziny, tak ostatnio już po 3 minutach nabiera ono śmiałości, odwagi i separuje się od maminej kiecki tudzież spodni, w zależności od pogody.

Już nie jestem cichą myszką pokornie bawiącą się darowanymi klockami. Co to to nie! Rozmowa nawet nie musi się kleić - moje "Ciocia patrz! Wujek patrz!" poprzedzające skoki, harce i rzucanka na kanapę skutecznie wypełniają dźwiękowo powietrze. Wszyscy mają skupiać uwagę na piękne i kreatywne korzystanie przeze mnie ze słomki i pominąć gustownym machnięciem dłoni rozchlapanie tego i owego. Broję na równi z czterolatkiem, sześciolatkiem, dziesięciolatkiem. I krzyczę, i biegam, i ryczę. Mam być w centrum uwagi. Cały czas.

Marzy mi się tylko selektywność pewna, o którą walczę zawzięcie ostatnio.
Nie. Nie gryziemy współtowarzyszy.
Nie. Nie drapiemy ciotki ni matki.
Nie. Krowa kompotu nie chce. Topić się w nim też nie.
Tak. Wołamy na siku przed faktem zamiast już tuż po. Nie u każdego mnie stać na nowy dywan.

Na razie matka przegrywa to starcie. Lub raczej wygrywa.
W konkursie na przepraszania kreatywność.

6 komentarzy:

  1. Ja tam broić lubię:) moja wstydziocha niestety juz nie ma...gada do każdego, nawet nie odwiedzonego,a spotkanego na ulicy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstydzioch - nie wiedziałam, że można za nim zatęsknić:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można,można, a ileż spokoju dostarczał ;)

      Usuń
  3. Hehe to się Lulka rozkręciła ;)

    częstowała krowę kompotem? Iśka zostawia pod dębem bułeczki dla sarenek, bo "one takie głooooodne są mamusiu.. " :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie żywą, a klockową ;) A z Iśki po prostu młody adept WWF.

      Usuń