7.8.14

Dzisiaj szybka kontynuacja tematu płciowego czyli po wizycie jestem już. Mam trzy wiadomości: kiepską, dobrą i dobrą.

Kiepska - niestety nie udało mi się uchować bez wiedzy na temat dziecia płci.
Dobra - płeć jest fajna (jak każda :).
Dobra - jeszcze się chłopu nie wygadałam.

Jedna z Was na facebooku zwróciła mi uwagę na lekarzy trajkoczących bez opamiętania o płciach bez względu na chęci matki. I z moim szczęściem na takiego trafiłam. Mimo tego, że z góry zapowiedziałam, że nie chcę wiedzieć, stwierdził, że jest to jeden z elementów badania "w celu wykluczenia cech obojnaczych" i powiedzieć mi musi. Jako, że nie miałam ochoty uciekać stamtąd z zażelowanym brzuchem i rozpiętym rozporkiem koniec końców wiedzę tajemną posiadłam.

Więc przede mną kolejna Matkomisja - wytrwać dwadzieścia tygodni bez informowania chłopa. Dam radę?

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To cicho mi tu, by nawet myślą chłopa nie nakierować ;)

      Usuń
  2. Ja bym się wygadała, ale za Ciebie trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  3. o ja też bym się wygadała ;) ale trzymam kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym też nie wytrzymała chyba... Bądź dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja bym nie wytrzymała, ale Ty dasz radę:) i ja mam też już typ:))

    OdpowiedzUsuń
  6. A my z mężem chcieliśmy wiedzieć i już wiemy co tam w środku siedzi, ale na razie nie chcemy mówić rodzinie. Może nawet do samego porodu;) Zobaczymy ile damy radę;)
    Trzymam kciuki za trzymanie języka za zębami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to już wersja podwójnie hard, bo oboje musicie się trzymać. A czemu rodzinie nie chcecie mówić?

      Usuń
  7. trzymam kciuki, ale ciekawość mnie zżera:D

    OdpowiedzUsuń