12.8.14

Och, jaki bogaty w atrakcje był wczorajszy dzień. Ile typowych symptomów małego buntownika udało się odhaczyć. 

Sklep. Rzucanko na podłogę, tarzanko i froterowanie korytarzy, ściąganie z półek. Ach, jak było emocjonująco, ile energii ma moje szczęście kochane pobranej z wcześniejszej gałki lodów śmietankowych sztuk raz. Najwyraźniej zła kolejność. Krzyczanko ile geny dały sił w płucach. I pani kajserka: "Eee tam, i tak nie jest najgłośniejsza".

Równie bez zaskoczenia standardowi przechodnie, a raczej jakże do bólu przewidywalne reakcje:
"Jak zaraz nie wstaniesz to ja Cię zabiorę, zobaczysz - nie, nie zabierze Cię pani".
"Oo, to brzydko tak leżeć na podłodze, nie można - a dlaczego nie można? Jak chce to niech leży, mnie tam nie przeszkadza".
"Wstań, bo ktoś Ci rączkę zdepcze - o! to może wtedy się nauczy, że leżenie na podłodze i raczkowanie ludziom pod nogami bezpieczne nie jest". 

Z nużącą konsekwencją włosów mych i skóry umiłowanie przez Lulencję trwa w najlepsze. Gdyby tylko objawiało się czymś więcej niż ciągnięciem, drapaniem, gryzieniem. Te twarze przechodniów i w myślach memłanie "Widzisz, do tego prowadzi bezstresowe wychowanie". Nuda.

Już się Mamaronia ofiarowuje z przygarnięciem dziecióra, ale czekamy jeszcze, czekamy na więcej, cóż to dla nas. Och Lulko, wysil się bardziej, działasz wręcz książkowo, wlej trochę oryginalności w dwuletnie poczynania. Wiem, że potrafisz zaskoczyć nas inwencją buntowniczą, jak zadziwiasz wymyślonym językiem. Niech się dzieje, niech wióry lecą, a nie tylko wyjec. Wyjec od rana, wyjec do wieczora. Bo kładą spać, bo obudzili, bo bajkę chciała, a matka sobie w najlepsze wiadomości ogląda, bo kot się skończył i jest tylko lis*, bo ucieka, bo gorąco, bo głodna, bo niegłodna. Bo tak. Bo nie. Żaden tam podniesiony głos, wyjec permanentny. 

To co? Możemy na ciebie liczyć?**

*Nie, nie pozyskaliśmy nowych domowników. To wyłącznie wina TVP ABC że nie wstrzeliła się z ramówką. Gdy skończyły się matczyne wiadomości bajka o kocie również się skończyła, będąc przyczynkiem wieczornej tragedii greckiej.

**Tylko, wiesz, wirusówka nieliczy się jako ekstra atrakcja.

9 komentarzy:

  1. Moja ma zrywy.a z lezeniem na podlodze tez nie mam problem, niech lezy jak sie rzucila:p
    W razie co pamietaj, ze biore ja do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, mam w głowie, oferty kurierów do transportu żywego towaru już sprawdzam ;)

      Usuń
  2. No to niezła jazda... u nas też ciężko, ale nie wiem na co to zwalić bo na bunt dwulatka trochę za wcześnie... zostaje skok rozwojowy.
    Współczuję, podziwiam i boję się co to będzie u nas... :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, jak się Zo postara to i o dwulatka zahaczyć możecie, nie żebym życzyła ;)

      Usuń
  3. Nuda ;)
    Ja już zapomniałam, jak wyglądał bunt Oldusi, za chwilę czeka mnie kolejny Juniorowy (za rok), a jakieś wnioski z przeszłości by się przydały... Cierpliwości anielskiej życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, mam nadzieję, że jakiś aniołeczek będzie nad mym spokojem czuwał ;)

      Usuń
  4. Czego Ty mnie tak wiecznie straszysz?! U nas dopiero 16 miesiąc leci i jak na razie jest względny spokój, z małymi anomaliami, ale obawiam się co będzie potem. Coś mi się wydaje, że ten wybuch może nadejść akurat z nadejściem nowego członka rodziny. Już się boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie straszę, ja lojalnie ostrzegam ;) Myślę, że masz jeszcze jakieś pół roku do roku ;) ale pojawienie się nowego mieszkańca rzeczywiście może plany pozmieniać. Trzymam kciuki, będzie dobrze :)

      Usuń