6.8.14


Kilkanaście godzin przed USG, które może ujawnić potencjalną płeć drugiego dziecięcia. A Matka się zastanawia czy w ogóle chce tę tajemnicę rozwikłać.

Matki wielokrotne zapewne potwierdzą, że pierwszy stan brzemienny odczuwa się jakoś silniej, bardziej przeżywa kolejne tygodnie, z niecierpliwością oczekuje kolejnych badań a wszelkie ewentualne dolegliwości martwią dwa razy bardziej. Również Matka drugi raz Debiutująca stwierdza, że ta kolejna ciąża po prostu sobie płynie. Ba! czasami Matka o niej zapomina zastanawiając się (o zgrozo!) czemu nie może sobie Desperadoska na miły wieczór strzelić. Ot, mózg ciążowy, ni mniej ni więcej.

I pamięta Matka swe podekscytowanie dwa lata z okładem temu, gdy miało się objawić światu czy gości w swym łonie chłopa czy dziewczę. Niestety nie zgrała się w swych pragnieniach z mężem osobistym, który pełniąc funkcję kierowcy odmówił uczestnictwa w samym badaniu, bo wiedzieć nie chciał, koniec, kropka. Ani prośby, ani groźby nie działały. Ba! poszły nawet w Matki pulchną stronę, że on to pokaże jeśli nie daj Bozicku się Matka wygada.

Matka zawiedziona była nieco, ale cóż zrobić, chłopa na szybko zmieniać nie chciała. Poszła sama. Dowiedzieć się dowiedziała. Przy wyjściu chłop zrobił groźną minę do promiennie uśmiechniętej Matki: "Ani mi się waż mówić". "Dobrze, dobrze". Ale Matka jak to Matka. Rozmowa o samym badaniu skwitowana "Wszystko u niej w porządku". 

A teraz? Teraz Matkę kusi, by sobie niespodziankę zrobić. Ubranka i tak ma, a zresztą czy kolor bodziaka ma jakiekolwiek znaczenie. Potencjalne imiona już wcześniej jakoś ustalone. Chłop dalej nie chce wiedzieć, a Lulci zapewne wszystko jedno.

Pytać? Nie pytać?
Choć znając me szczęście dzieć się tak wypnie, że i ślepy zobaczy.

20 komentarzy:

  1. Ja nie wytrzymałam, bardzo chciałam wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się zastanawiałam, ale w efekcie synek pokazał wszystko co ma zanim lekarka zdążyła mi to powiedzieć :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym wytrzymać i nie wiedzieć, ale chyba bym nie wytrzymała... Towarzysz Mąż mówi że niespodzianka i tak jest, tylko pytanie czy w połowie ciąży czy po rozwiązaniu, więc skończyło się na tym, że my dowiedzieliśmy się byli. I idea niewiedzenia podoba mi się bardzo, i chciałam nie wiedzieć... ale jak przyszło co do czego to byłam pierwsza wiedząca! jakkolwiek nie postanowisz - trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem tę ciekawość, ale niewiedza też niesie ze sobą ten dreszczyk ;)

      Usuń
  4. Podziwiam te matki, które czekają do samego porodu. Ja bym na pewno nie wytrzymała. A z tym Desperadosem to u mnie było dokładnie tak samo. Raz nawet zdarzyło się, że mi mąż kupił, bo zapomniał, że jestem w ciąży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedyś w ogóle nie było możliwości wiedzieć, kto tam zamieszkuje. Jak brzuchola nie widać za bardzo to łatwo się zapomnieć. I tak ci mąż chciał dobrze zrobić ;)

      Usuń
  5. Ja też bardzo chciałam wiedzieć i mam wielką nadzieję, że się nie pomylili, bo jak będzie Kinder Niespodzianka to nie mam pojęcia co zrobię z tymi wszystkimi różowymi ciuszkami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam. Chłopcom w różowym też ładnie ;)

      Usuń
  6. "Wszystko u niej w porządku" :D
    Uwielbiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. oj ja bym nie wytrrzymała w niewiedzy :) aktualnie u mnie 13 tc ale jeszcze nie znmay płci mamy nadzieję że poznamy za miesiąc :) w domku już dwóch synków mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie dzioucha Ci się marzy? ;) Za miesiąc, góra dwa będziecie już wiedzieć.

      Usuń
  8. Kurcze kurcza ja to jednak wolałabym wiedzieć, chociażby żebym wiedziała jak o niej/nim mówić, poza tym po prostu bym nie wytrzymała w niewiedzy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze idealnie działa wersja: dzieć :)

      Usuń
  9. Witaj
    My się u was pierwszy raz meldujemy i musimy się trochę ogarnąć i waszą historię poznać.A
    ale to sedna.
    Nie planuje drugiej ciąży, ale postanowiłam, że jak wpadnę to tym razem nie poznam płci dziecka. Tak właśnie jak piszesz druga ciąża już nie jest tak "wyjątkowa" jak pierwsza, więc ten element zaskoczenia bym sobie zostawiła. Poza tym co to za oszczędności jak się nie zna

    Pozdrawiam Misako i Chibi od teraz stałe czytelniczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłaniam się nisko i zapraszam serdecznie w progi. Miło jest mi mocno, to co kawka wirtualna? ;)
      Przy drugiej nie ma chyba czasu tak się roztkliwiać bo owoc pierwszej mocno rozprasza. A i tak oszczędności spore, masz rację :)

      Usuń