2.9.14

Półmetek ciąży z okładem zaliczony, co okazało się dobrym momentem na rozpoczęcie akcji: "Lulko, będziesz starszą siostrą". Nie powiem - obawiam się rozwoju sytuacji zwłaszcza biorąc pod uwagę napady agresji Lulkowej skierowane w moim kierunku (jej forma zwrócenia na siebie uwagi?), ale stały się one jednocześnie dodatkowym bodźcem do poinformowania dziecięcia, że w maminym brzuszku mieszka dzidziuś, o którego trzeba dbać, a w żadnym wypadku bić.

Jak zaczęliśmy? Jeszcze na wyjeździe zagramanicznym, gdy Lulencja zażyczyła sobie uwielbianej zabawy w "Jadą, jadą misie" na matczynym brzuchu. Sorry gregory, nie z matką już te numery i żeby nie argumentować "nie, bo nie", to kawa na ławę. Jaka była pierwsza reakcja? Zdziwienie i nader szybka zmiana tematu, bo akurat coś ciekawszego napatoczyło się w Lulkowej głowie.

Lecz od tamtej pory systematycznie oswajamy z tematem. Pytamy: Czy wolałabyś siostrzyczkę albo braciszka? A jakbyś dała na imię? (na razie króluje Baba Jaga dla dziewczynki lub nieokreślone Zibuś dla chłopca). Czy pomożesz nam wybrać wyprawkę dla dzidziusia? Mówimy, że jak będzie chciała to będzie uczyć dzidziusia różnych fajnych rzeczy, zabaw i piosenek. Reakcje są różne. Czasem mówi kategoryczne nie. Częściej jednak pyta, kiedy dzidziuś się pojawi (ostatnio twierdzi, że za cztery tygodnie, oby nie!). Bywają również zabawne sytuacje:

Jesteśmy z wizytą u dawno nie widzianej mamy chrzestnej Lulencji jeszcze nie uświadomionej w sytuacji, a której lada sekunda chciałam oznajmić radosną wieść. Gadka szmatka. Lulka pobiegła z ciocią na balkon. Skradam się podpatrzeć co tam we dwie kombinują i słyszę: "Ja będę miała braciszka albo siostrzyczkę!". Ciotka zdumiona zerka na mnie. Cóż skwitować - przy Lulce tajemnic nie uchowasz :)

Innego razu, całkiem niedawno dziecięcie paradowało po mieszkaniu wystawiając gołe brzuszyszko swe, wskazując nań paluszkiem i z pełnym przekonaniem objaśniając "Ja mam tu dzidziusia". I nie dało się przekonać, że to jednak matka ma.

A od wczoraj opowiadamy, że dzidziuś kopie, co można poczuć kładąc dłoń na brzuchu. Oczywiście jak na złość odmówiło współpracy na zawołanie, więc trzeba było werbalnie tłumaczyć. Na stwierdzenie Lulki: "Dzidziuś kopie w brzuchu łopatką. Tak!" i jej demonstrację tejże czynności wyobraźnia podsunęła mi niezapomniany obraz.

Na razie adaptacja z wieścią o rodzeństwie zachodzi więc pomyślnie, choć wiem, że to tylko początek drogi. Ot, ledwie rozgrzewka. Ale już widzę plus rosnącego brzucha w aspekcie Luleńkowym - tatuś dzielnie przejął stery w wieczornym usypianiu dziecięcia: "Bo mamie ciężko tak siedzieć na podłodze ;)". 

14 komentarzy:

  1. Fajnie Wam, bo córeczka już cokolwiek kuma;) Filip niestety nie łapie o co chodzi, choć czasem mam wrażenie, że przygląda się brzuszkowi;) Ale to chyba wrażenie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno już zauważa Filip, że coś mamuśce brzucho się zwiększyło. A tłumaczycie mu jakoś, bo chyba nie doczytałam u Was?

      Usuń
    2. Nie wiem czy 16 miesięczne dziecko dużo rozumie, ale mówię mu, że w brzuszku siedzi dzidziuś;) Akurat słowo "dzidziuś" to on rozumie;)

      Usuń
  2. :) Kopie w brzuszku łopatką:)) Fajnie. Myślę, że będzie bardzo dobrze. Debiutująco, Lulka ma teraz 2 i pół, dobrze liczę? Wiesz, ostatnio przeliczam w głowie różnice wieku itd..;))) coby nie przespać ważnych momentów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ma prawie 2,5 roku więc różnica będzie niepełnych trzech lat. Ale nikt nie powiedział, że możecie rzucić się na to szaleństwo wcześniej ;)

      Usuń
    2. hehe, poziom szaleństwa we krwi coś mi spadł ostatnio, dlatego chyba rodzeństwowo nastąpi później niż wcześniej;)

      Usuń
  3. Oby w Waszym przypadku te wczesne rozmowy przyniosły skutek. U nas także zaczynałam z synkiem rozmawiać o siostrze już na kilka miesięcy przed narodzinami, ale on tego nie do końca rozumiał. Córkę zauważył dopiero po około 4 misiącacg, tj. gdy zaczęła krócej spać i częściej dawała znak płaczem, że istnieje. Teraz gdy Córka ma już prawie 7 miesięcy jest ciężko, bo jest względem niej dość agresywny. Należy go pilnować na każdym kroku i nie można spuszczać z oka w ogóle. Życzę Ci, by u Was było inaczej, tzn. normalnie. Serdecznie pozdrawiam:) i zdrowia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że sielanki nie będzie. Bo chyba nigdy nie ma iw końcu przychodzi taki kryzys rodzeństwowy. Trzymam kciuki, żeby w końcu się uspokoiło i u Was!

      Usuń
  4. Będzie fajnie zobaczysz:D Lulencja będzie super siostrą, a o waszych przygotowaniach aż miło się czyta:)
    Tylko nie pisz, że Zo też tak może mieć, bo ja na razie jestem zdeklarowaną matką jedynaczki;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za wiarę :)
      Z tego co wiem, tak do roku to chyba my wszystkie się zarzekamy, że nigdy więcej, więc wiesz ;)

      Usuń
  5. dzidziuś kopie łopatką, a to dobre:)
    Lulka dzielna kobita:)
    I w brzuszku ma dziecko, bo chce być jak mama:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej by się w tatuśka wdała, to byłoby w domu spokojniej;)

      Usuń