30.9.14

Nie ma się co oszukiwać. Matka z założenia nie rozsiewa wokół siebie atmosfery różu jednorożców rzygających wielobarwną tęczą, ale ostatnie werbalne supozycje pierworodnej spędzają mi sen z powiek. (Ok, nie spędzają, sypiam jak niedźwiedź w zimie, ale dramaturgii nigdy za wiele).

Jak wiadomo ostatnimi czasy, znaczy wakacjami, sporo lataliśmy. Wszystko byłoby pięknie ładnie, gdyby nie pewien szczegół, o którym jeszcze nie wspominałam. Za każdym razem przy starcie i lądowaniu padały złowrogie dwa słowa: "Będzie bam!". Nie powiem, za pierwszym razem, groza, ciary i niepewny wzrok na dziecięcie skierowany. Jakeśmy przeżyli raz to przy kolejnych takich akcjach rozglądaliśmy się tylko wokół czy inni pasażerowie nie słyszą, bo średnio się uśmiechało tłumaczenie: "Ech, to tylko taki żart, wiecie jakie są dwulatki".

Myślało się, że to taki wyskok samolotowym nerwem spowodowany, gdyby nie profetyzm kolejny, tym razem lądowy. "Mamo, nie jedziemy za samochodem". "Kotuś, a dlaczego nie?". "Będzie kolizja". I masz matko i ojcze placek. Tłumaczymy najcierpliwiej jak się da, że kolizji nie będzie, że obecność innego pojazdu przed nami nie oznacza automatycznie stłuczki, ale stojąc pól godziny w korku ZA SAMOCHODEM mając autentycznie zatroskaną Lulkę obok trafia mnie niewielki szlag.

I jeszcze sytuacja na pograniczu masochizmu czyli "Mamo, jedźmy do szpitala" (mamy takowy po drodze ze żłoba, z którego usług, co istotne, nigdy nie korzystaliśmy. Ba! dzieć nasz nigdy w szpitalu nie przebywał, tfu, tfu!). "Nie kotuś, nie jedziemy do szpitala. Jesteśmy zdrowi, a do szpitala jeżdżą ludzie chorzy". "Mamo, boli mnie, jak chcę do szpitala" i aktorsko wdzięczny ryk. Ręce, cycki i brzuch opadają. I tak codziennie.

Ja rozumiem, że dwulatki mało kto rozumie, ale osobie, która potrafi mi jak krowie na rowie wyłuszczyć, co autorka ma w głowie tudzież na myśli z miejsca oddam roczną dostawę niezbędnego codziennego pączka. I nawet kawą podleję. A co!

6 komentarzy:

  1. Zwraca na siebie uwagę.
    GDZIE MÓJ PĄCZEK? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi to wszystko opada co jakieś pół godziny

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wyjaśnię, nie wiem, nie ogarniam. Nie ogarniam nawet swojej własnej, osobistej Zo, a co dopiero Lulencji;))

    OdpowiedzUsuń