22.10.14

Jak się powiedziało A, a następnie B to najwyższy czas powiedzieć C. Weszło nam się w trzeci trymestr, a tu dalej matka opiernicza się chociażby z informowaniem, czy jeszcze nie ma dość tej ciąży tudzież cieszy się na nowego potomka jak opętana. 

Na początek najświeższe suche dane: 1350g, wsio w pariadkie (tfu!, tfu!), łepetyna w dół (cały czas się zastanawiam jak dzieciu może być wygodnie, skoro ma w tej pozycji wytrwać jeszcze te 9-10 tygodni, ale jak wiecie cierpię na syndrom mózgu ciężarnych ;) Skoro jesteśmy w tematach okołomedycznych: ilość komplementów jakie otrzymałam od lekarzy oszałamia. Chociażby dzisiaj usłyszałam: "O, piękne serce!" "Jakie piękne przepływy w nereczkach!" i wyrwane z kontekstu "bo na czwartą ciążę to mi Pani nie wygląda". Już pomijam wymawiane dobrodusznie "Przytyła Pani, to dobrze." na każdej wizycie kontrolnej.

Jak samopoczucie przyszłej/obecnej? matki - zapytacie. Śpiąco, rozleniwiająco, sklerozowo, ale byle do przodu. Przyznaję się wprost - sporo obowiązków scedowałam na tatuśka. Bez skrupułów (ok, może z niewielkimi) kładę się popołudniami na szybkie drzemki, notorycznie zapominam przygotować obiad, więc ostatnio nadwornym kucharzem jest mężulo. I opieka nad Lulencją w większej mierze spoczywa na silnych męskich ramionach - co jest o tyle konieczne, że maleństwo nasze 14kilogramowe zażyczyło sobie ostatnio noszenia "jak dzidziusia", a jak wiadomo ciężarnym dźwigać zabroniono ;)

Jeszcze zasilam grono ciężarnych pracujących, jeszcze dzierżę i podpalam kaganek oświaty, ale chyba za niedługo nogi i monstrualny bęc zapewne zaprotestują. I tylko dwie rzeczy mnie mocno nurtują. Czy tarabanienie się do pracy na V piętro bez windy będzie zajmować mi 10 czy 30 minut (remonty w trakcie roku akademickiego rządzą!)? A jeśli urodzę przez to w pracy, to dzieć automatycznie nabędzie praw wiecznego studenta? No i sprawa najważniejsza: jeśli, jak planowo, będę rodzić w Sylwestra to będzie mi przysługiwać lampka szampana, choćby Piccolo? Dylematy, dylematy....

6 komentarzy:

  1. O mamo, to już ?!?! Pięnie nam tu rośnij. Maluchu oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zleciało to tak szybko, że ani się obejrzałam;) Nawet dziś mężowi mówiłam, że troszkę żal, że to już tak mało czasu zostało;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dwa miesiące i do porodu czas się szykować ;)

      Usuń
  3. Kurcze jak to szybko leci! Że tak powiem "ja cie" :D
    Cieszę się, że wszystko w porządku, a w temacie skrupułów to nie przejmuj się, takie uroki bycia w ciąży - chociaż takie, bo ja zbyt wielu ich nie widziałam:)
    Zdrówka :D

    OdpowiedzUsuń