25.10.14

Godzina dwudziesta. Ulubiony czas. Kolacja prawie zjedzona. Jeszcze tylko dzieciu zęby wyszczotkować, dać buziaka na dobranoc, oddelegować z tatuśkiem do pokoju na usypianie. Szybkie sprzątanie po dzieciowym posiłku, powieszenie wypranego prania, rundka z miotłą i "co by tu dzisiaj obejrzeć". Czy "The Good Wife" czy może zacząć w końcu "The Knick". Jeszcze tylko sobie upichcić pyszną kolacyję, gorąca herbata, ciążowe pigułki i wieczór jest mój. Mąż i tak pójdzie nadrabiać zaległości pracowe.

Tymczasem zęby wyszczotkowane, a dzieć mości się w barłogu salonowym w towarzystwie koca i niezbędnego Gromita "Ja tu dzisiaj będę spać. Mama połóż się tutaj". Dobrze, dziecko, poleżymy razem, aż zaśniesz. Tatusiek daje buziaka, gasi światło, moszczę się pod kołdrą i ja. Trzymam za rękę, by nadgarstków ze zmęczenia nie drapała, przykrywam kocykiem, bo znowu stopy odkryte, w sekundzie odwraca się jak zwykle plecami lecz dłoń moją nadal mocno ściska. Słyszę oddech coraz spokojniejszy, ale i wiercenie. "Spokojnie kotku, śpij, jest noc". Zasypia. Odpływam i ja. Budzę się po nieznanym czasie. Słyszę tatuśka w drugim pokoju, po prawej stronie łóżka spokój. Skoro mąż się krząta to jeszcze nie jest późno, zaraz wstanę, zjem kolacje, może uda się go namówić na nowy film z pirata. Wiatr świszczy za oknem, pod kołdrą tak ciepło, lekkie dziecia pochrapywanie dziwnie uspokaja. Zauważam, że w ręce mej stopa Lulki. Nie, tu zostanę. Jest dobrze.

Choć budziłam się często, bo mało wygodnie jest spać twarzą w twarz z pupą oraz pupą drugą wypychającą brzuszysko me wielkie. Mimo krzyków, wierzgań, stęków, pobudka o 7.00 nie drażniła tak bardzo. Wybacz więc mężu, że nad twe towarzystwo przedłożyłam zaśnięcie z dziecięciem. Poprawię się, słowo skauta, ale tego mi trzeba. Snu i Lulki spokojnej, a to tylko w nocy.

6 komentarzy:

  1. Aaaaw, jak słodko:) U nas Zo zazwyczaj śpi w swoim łóżeczku, ale też lubię, choć to mniej wygodne, te momenty kiedy Zośka zasypia przytulona do mua, wtedy nawet to marudzenie i ząbkowanie nie jest mi straszne:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też kiedyś spanie tylko w wyrku, ale teraz mocno się to zmienia. Choć niewygodnie, to nie samą wygodą człowiek żyje ;)

      Usuń
  2. Ja tez tak lubię, ja tez! Baaardzo! Tulić się i tulić mogę bez konca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to chyba jedne z nielicznym chwil, gdy menda mała rzeczywiście się przytuli i nie odepchnie mówiąc: "Mama, zostaw!"

      Usuń
  3. U nas takie zasypianie i przychodzenie w nocy czy rano zdarza się rzadko. A pomyśleć, że jeszcze trzy miesiące temu było zupełnie inaczej;) A ja tak lubię takie przytulanie.

    OdpowiedzUsuń