21.11.14


Padła wczoraj matka padlizna na sen pełny, długi, zimę zapowiadający. I stwierdza, że co jak co, ale bezsenność, tak powszechna w stanie błogosławionym, z pewnością jej nie grozi. Jeśli tylko nie działają przeszkadzacze w stylu: Lulencja tudzież przebywanie w pracy pozbawionej najprostszej chociaż wersji wersalki to zaśnie o każdej porze, w każdej pozycji. Takoż i wczoraj odebrawszy Lulkę z przybytku, oporządziwszy, nakarmiwszy i umywszy niezwłocznie korzystając z wieczornego przybycia męża swego osobistego matka padła na chwilę, która trwała godzin jedenaście. A skoro mówimy o spaniu to matka się wszem i wobec przyznaje, że ostatnio najbardziej zaskoczyły ją jej własne sny. Sam fakt, że się śnią nie jest faktem zastanawiającym bo podobno zawsze się śni, ale sporo czasu minęło odkąd matka cokolwiek ze snów pamiętała. A jeśli już to były powtarzające się sny o pożarach, ucieczkach tudzież ludziach o twarzach mocno niewyraźnych. Obecnie natomiast dzięki nieocenionej pomocy Lulkowej, która często gęsto gramoli się do wyra lub życzy sobie pobudki o porach dziwno-strasznych wybudzam się z głową jeszcze pełną snów. Co tam się działo ostatnio?

Sen pierwszy czyli okradną nawet ciężarną z mężem u boku.
Akcja godna thrillera klasy D - włamywacze obklejający drzwi wejściowe taśmą, szamocący się z ciężarną kobietą (tak to ja!), mąż zgrywający twardziela i złowrogie: "Sprawdźmy, co mają Państwo w domu cennego!". Sen najwidoczniej z głęboko ukrytym przesłaniem, bo rano się okazało, że wygrałam konkurs u cudnej Potwory jako jedna z lepszych w nieprzeszkadzaniu, więc prezent dla Lulencji pod poduszkę zaliczony.

Sen drugi czyli animal factory w wersji uczelnianej.
Matka pracuje na uczelni (tak w realu). Ma zajęcia z zaoczniakami (tak w realu). Więc i śni o zajęciach ze studenciakami. Tylko, że zamiast pipet, zlewek i chemikaliów w roli głównej wystąpili studenci gmerający przy klatkach ze zwierzyną. Koniec końców na około trzydziestu metrach kwadratowych biochemicznego laboratorium rozpiździel robiło groźnie wyglądając i szyby rozbijając: goryl, krokodyl, żółw, niedźwiedź polarny, boa dusiciel, kilka lemurów, z dziesięć wrzeszczących papug oraz dwadzieścia osobników homo sapiens sapiens w wersji mocno nierozumnej. Jak się matka się obudziła to z podziwu wyjść nie mogła nad kreatywnością mózgu własnego (szkoda, że się paskuda tak w pracy rozleniwia). Przesłania snu powyższego do dzisiaj nie dostrzegam, chyba, że jako zapowiedź armageddonu, który nadejdzie wraz z końcem roku tego. 

I jeszcze wyznanie - mężu, przepraszam, o wiele lepiej śpi mi się teraz samej. Primo: więcej miejsca; secundo: chrapanie twe słyszę tylko z oddali; tertio: jako, że ja śpię w salonie to do przebudzającej się Lulki statystycznie bliżej masz jednak ty. Lowe!

10 komentarzy:

  1. Wyznanie powaliło mnie na kolana:)
    Co tam sen i sny...lowe to potęga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lowe ponad wszystko. Nawet przykryte buzującymi hormoniszczami ;)

      Usuń
  2. sny są wyjątkowym tworzywem, z którego można snuć wyjątkowe historie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak same się już snują, to jest o czym cały dzień wspominać.

      Usuń
  3. Oj, ja już ponad rok śpię z dzieckiem (lub dwojgiem) miast z mężem... Ostatnia próba spania we dwoje skończyła się moim powrotem do łóżka Agusi. Bo jednak z nią wygodniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to wytrwały ten twój mąż. Mój już zaczyna coś smęcić,na razie mam katar jako wymówkę ;)

      Usuń
  4. Spanie w ciąży nabiera szczególnej wartości, kiedy obok łóżka już od świtu krąży pierworodny przebudzacz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego korzystam jeśli mogę. I boję się pomyśleć,co będzie za miesiąc. Dlaczego nikt nie wymyślił akumulatora snu?

      Usuń
  5. A ja w ciąży mam problemy ze snem. Teraz jestem w ostatnim trymestrze i marzę o tym, żeby się porządnie wyspać, ale nic z tego. Budzę się w połowie nocy i nie mogę usnąć. Podobno z bliźniakami w brzuchu tak jest. Niezbyt mnie to jednak pociesza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to rzeczywiście nieciekawie. A to ci tak w brzuchu wariują, czy sama z siebie się tak budzisz?

      Usuń