9.4.15

Książki dla trzylatka

Uf, uf, uf. Mijają kolejne tygodnie, więc czas dalej pokazywać, co starsza córa lubi czytać. Dla młodszej też już coś niecoś zachomikowane, ale ta jeszcze z gracją obojętnie ślizga się po stronach ;) Część pierwsza naszych zmagań z "Czytanie to wyzwanie" tutaj. Jedziemy dalej!

9. Goat goes to playground - kiedyś kiedyś dostane z zagramanicy, długo leżało w kącie, ale ostatnio przeżywa renesans. Historia obrazkowa o tym, jak koziołek z przyjaciółmi spędzają czas w przedszkolu. Jako, że to największy rozrabiaka, więc wiadomo - jest wesoło. Może mało pedagogicznie, ale najwięcej śmiechu Lulkowego generuje fakt koziołka robiącego w gacie (wiadomo, czasem w przedszkolu się zdarzy ;) 

10. Alfabecik dla dzieci - mimo tego, że mamy już kultowe Abecadło Tuwima to akurat "Alfabecik dla dzieci" chwilowo bardziej przykuwa uwagę dziecka. Nasza dopiero zaczyna rozumieć, co to znaczy że "arbuz zaczyna się na a", ale myślę, że jeszcze wielokrotnie będzie służyć nam pomocą. Zdecydowanie pozycja na przyszłość.

11. Małe zoo Lucy Henrietta Włochata Hipcia - to jedna chyba z pierwszych naszych książek (oprócz może Zezi i Gilera), która porusza problem inności. Hipcia Henrietta nietypowo dla hipciów ma bujną fryzurę, będącą powodem śmiechów kolegów. Podczas poszukiwania innych krain, gdzie mogłaby zamieszkać, poznaje nowych przyjaciół, a wróciwszy do domu staje się bohaterką, która przeżyła fantastyczne przygody. Ciepła pouczająca opowieść. No i ciach-ciach ptak, czyli idol córki mej osobistej, która zapewne zwiąże swą przyszłość z fryzjerstwem.

12. Kamilka gotuje - ta seria mocno przypadła Lulce do gustu. Po pierwsze i główne - naklejki. Nie ma chyba dwu-, trzylatka, którego ominąłby naklejkowy szał. U nas trwa od dobrego roku i końca nie widać. Uzupełnianie opowiadanej historii naklejaniem prowadzi do różnych, czasem mocno abstrakcyjnych koncepcji. Przykładowo? Nasza mała na twarz taty będącego jednym z bohaterów książki nakleiła prezent. I spróbuj teraz czytać "powiedział tata". Koniecznie "powiedział pan prezent". A jak się pomylisz, to panna z wyrzutem w głosie odpowiednio cię poprawi. Polecamy z czystym sercem całą serię.

13. Franklin i dzidziuś - temat u nas mocno aktualny. Tak naprawdę panna radzi sobie całkiem nieźle, a ta opowieść to przede wszystkim kolejny etap jej uwielbienia dla dzidziusiów wszelkiej maści. I tylko matka nie wiedziała, że Franklin to już gość dobrze dziecku znany - ach, ten żłobek. Do polecenia wszystkim mniejszym i większym maluchom, którzy niedługo witać będą rodzeństwo.

14. Poczytam ci mamo co robią mrówki - ta książka może wydawać się pozycją nieco za trudną na trzylatki. Co więcej sprawia kłopot również rodzicom, bo przyznać się z ręką na sercu, który rodzic nie będący z wykształcenia ornitologiem zna te wszystkie pokazane robale? Nie wiem dlaczego panna ma swój sposób zapoznawania się z tą książką:  przybiega do wybranego rodzica, otwieraj wybraną stronę i krzyczy: "Pokaż mi coś śmiesznego!". A że śmiesznotki się znajdują (vide: mrówcza kolejka do ubikacji), więc żądania małej spełnione. Do tego odpowiedni blok rysunkowy i zabawa na całego. 

A teraz piłeczka do Was - co ciekawego znaleźliście ostatnio dla swoich dzieciaków? Dawno żadnych książek nie zamawiałam ;)



0 komentarze:

Publikowanie komentarza