24.3.16


Mieszkanie w dużym mieście ma wiele zalet, między innymi komunikacja miejska. Niektórzy narzekają na korki, tłoki w autobusach, ceny biletów, niewychowanie współpasażerów, natomiast ja mając wybór między samodzielnym prowadzeniem auta a wskoczeniem w MPK zawsze wybiorę to drugie. Mój autobusowy, o tramwajowym nie wspominając!, entuzjazm podziela starsza córa, więc często gęsto w ten sposób podróżujemy sobie do przedszkola. I rozmawiamy, czytamy, rysujemy. 

Te kilkanaście(dziesiąt) minut spędzonych na jednym krzesełku to nie tylko okazja do nauki cyferek w oparciu o numerki pojazdów, ale również szansa na rozmowy, te mniej lub bardziej poważne.

Na przykład o skrytych pragnieniach dziecięcia:
- o czerwonych okularach identycznych jak te, które nosi tak samo nieletnia współpasażerka;
- o wypasionej wannie z billboardu, dla której Lulencja gotowa jest poświęcić ścianę między łazienką a salonem tudzież wymuszać zakup mieszkania większego.

Na przykład o różnorodności:
- "Dlaczego ten pan ma kolczyki w buzi?" "To nie jest pan, a pani". "To dlaczego ma krótkie włosy?" "Bo niektóre panie mają krótkie włosy, jak np. Ania, a niektórzy długie - jak ciocia G. Tak samo niektórzy panowie mają długie włosy, a niektórzy krótkie." "To dlaczego ta pani ma kolczyk na buzi?" "Bo chciała." "A dlaczego?" "Bo jej się to podoba. Ty lubisz mieć spinki we włosach, a pani kolczyk na buzi." "To ja też chcę mieć kolczyk na buzi." "Jak będziesz duża to sobie wepniesz";
- "A dlaczego ten pan jeździ na wózku?" "Bo zapewne nie może chodzić na własnych nogach";
- "Ten pan śmierdzi! Dlaczego ten pan śmierdzi?" i cisnąca się na usta odpowiedź "bo pan wczoraj zachlał i dzisiaj mu wszystko wyłazi wszelkimi porami".

Na przykład o planach i zapowiedzianych niespodziankach:
"Mamo, zanim przyjedzie babcia to ja zjem, pobawię się i nie będę bić Ani". By za chwilę doprawić:
"A jaką mi kupisz niespodziankę?"
"Kotuś, taką co zaczyna się na literę "ż"
"A taką dobrą?"
"Tak, kotuś, bardzo dobrą"
"Wiem, rzygi!"

...oraz prokreacji:
"Mamo, ale w kwietniu to się dzieci robi!" Nawet późniejsze wyjaśnienia dla przytępawej z rana matki niewiele dały, bo jak nie robi się dzieci, to się je w kwietniu rodzi.

A w razie nudy spowodowanej okrutnymi korkami nie mniej okrutne zabawy :
- w zgadywanie do kogo i z jakiej okazji pędzi karetka na sygnale,
- rysowanie spalonego ludzia na drabinie, choć ostatnio o żadnych pożarach nie słyszała.

I niech ktoś mi jeszcze powie, że jazda MPK to strata czasu!


Ps. A dobrą wróżką autobusową jak zwykle okazała się Mamaronia ;)

0 komentarze:

Publikowanie komentarza