19.4.16


Z racji tego, że jak widać wena matki mocno osłabła... w sumie może nawet nie wena osłabła, ale czas się skurczył.... to najlepszym sposobem na przełamanie znów wydaje się przekazanie pałeczki młodszemu pokoleniu. Jako, że to najmłodsze rzadko wykracza poza "uhuhu", "mama", "tata", "tutututu!" miejsce zostawmy dla Lulki, która nie przestaje wykazywać specyficznego, typowo dziecięcego jak sądzę, poczucia humoru. A że zapowiadają smętną pogodę na najbliższe dni, to ja wam tego humoru odrobinę zostawiam. W zamian nie będziecie się gniewać, że tu pustką matczyną wieje, ok? To miłego czytania. 

Domowe zajęcia plastyczne.
"Kochanie, jak narysujesz buźkę?"
"Kropka, kropka, kreska, kreska, fotografia mojej buzi" (wpływ babci J.)
"A co tu jest?
"Oczka"
"A tu?"
"Nosek"
"A czego jeszcze brakuje na tej buzi"
"Kozy!"
<classic facepalm>

Drzemkowa pora. 
Matka nuci "Aaa kotki dwa".
"Mamusi, a czy mi dasz gwiazdkę z nieba?"
"Tak, kotuś" (O tej porze obiecam ci wszystko tylko śpij!)
"Mamusiu to ty pójdziesz do sklepu, kupisz taką wysoką, najwyższą drabinę. Wejdziesz na nią i dasz mi gwiazdkę z nieba, taką na czoło. A jak ci się nie uda to zejdziesz z drabiny i oddasz ją do sklepu, dobrze?". 
Praktyczność jest w cenie ;)

Poranne Polek rozmowy.
"Mamo, a co może ukraść złodziej?" Nie ma to jak odpowiedni temat na szóstą rano.
"Różne rzeczy. Obrazy, samochody, biżuterię..." poci się matka, bo mózg jeszcze nie pracuje, a oczy same się zamykają.
"A co jeszcze?"
"Kotuś, nie wiem. A jak myślisz?"
"Jeszcze Danonki! Danonki może ukraść złodziej".
Czy jest na sali danonkowy złodziej?

Przed kąpielą.
"Kotuś, tylko dzisiaj proszę byś nie chlapała, bo źle się czuję i nie mam siły sprzątać".
"Dobrze, mamusiu."
W kąpieli:
"Mamusiu, proszę zrobiłam ci kawy, ale tak dużo. Masz wypij."
"O, dziękuję, pyszna kawa. Od razu lepiej się czuję!"
"To masz już siłę sprzątać?"

Rozmowa przy Stacyjkowie. 
"Mamo, a co to znaczy perfeto?!"
"Perfetto znaczy <doskonale> w języku włoskim."
"W języku włoskim?!"
"Tak kochanie, bo jest taki kraj, który nazywa się Włochy i tam mówi się po włosku".
"Włochy?! Włochy?!" I śmiech przez dobre trzy minuty.
A po trzech minutach: "A jest taki kraj, co nazywa się Kupochy?"

Poświątecznie.
"Mamo, kiedy przyjdzie ksiądz po kolędzie, bo jak przyjdzie to ja mu powiem <Księżu, ja cię kocham!>". Yyyyy.....
Dzisiaj przed kolędą: "Mamo, mamo, kiedy ten ksiądz do nas przyjdzie, bo ja się już nie mogę doczekać!".
Kolęda: "Mamo, ja się boję!"
Tuż po wyjściu księdza po kolędzie: "Mamo, a gdzie poszedł ten ksiądz, bo ja chciałam z nim zjeść".
Say whaaat?

Wieczór. Obie z Lulką już ewidentne padlizny. Czytamy jakąś okrojoną wersję Bambi. Panna co chwila przerywa zadając mniej lub bardziej adekwatne pytania. Dochodzimy do momentu, gdy Bambi kuma się z Piękneoczy czy jak jej tam było. 
Wtem: "A gdzie jest wujek?" 
Jaki wujek do diaska? Jak na komendę obie parskamy niepohamowanym śmiechem, takim jaki przytrafia się, gdy już jedziesz na oparach. Spanie poszło się paść.

A na koniec klasyk każdego trzy-czterolatka.
"Kotuś, a dlaczego ty na wszystko odpowiadasz mi <nie >?"
"Mamusiu, to nie moja wina, bo ja się taka cała na <nie> urodziłam".
Geny? mleko? pasza modyfikowana? Nie.... na pewno szczepionki!!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza