6.4.16


Cztery lata jestem matką. Od czterech lat moje życie wygląda inaczej. Nie powiem, że lepiej czy gorzej. Pełniej czy płycej. Nie wierzę tym, co twierdzą, że bycie rodzicem niczego nie zmieniło, w równym stopniu jak nie wierzę zapewnieniom tych, którym obróciło życie o 360 stopni. Nie lubię skrajności w określeniu rodzicielstwa. 

Bycie rodzicem własnego zdrowego dziecka nie jest misją, powołaniem czy heroizmem (nieco inaczej wygląda to w moim patrzeniu na rodziców dzieci niepełnosprawnych czy rodziców zastępczych). To nie źródło przywilejów, lepszego postrzegania siebie czy powód wywyższania się ponad innych. Macierzyństwo nie jest dopełnieniem kobiecości. 

Rodzicielstwo to codzienna metodyczna żmudna praca okraszona rutyną, w której zdarzają się momenty. To próby i błędy (czasem paradoksalnie ciągle te same), poszukiwanie sposobów (chociażby na cierpliwość własną) i schodzenie na manowce. To zmęczenie i radość. Duma i irytacja. To kroki naprzód i kroki wstecz. To ciągła dynamika zmian. 

Bycie rodzicem nie oznacza tylko opieki nad dzieckiem. To uczenie dziecka, uczenie się dziecka, ale i uczenie się siebie. Trening cierpliwości, poznawanie granic komfortu, sortowanie ważności i układanie priorytetów. Machanie ręką na nie-pilne, uparta walka o najistotniejsze.

To w końcu, ale i przede wszystkim przedłożenie potrzeb innych nad swoje. Nie - spełnianie każdej zachcianki i realizacja wszelkich życzeń dziecka. To raczej świadomość, że na pewnym etapie, relatywnie krótkim, (choć czasem zdaje się, że nazbyt długim), życie kręci się wokół dziecka. I to jest naturalne, koniec-kropka. Z jednej prostej przyczyny - dzieci od swoich dorosłych są zwyczajnie całkowicie zależne - zwłaszcza na początku, przy czym nie szukajcie statystycznej długości trwania początku. Akceptacja tego chwilowego dziecko-pierwszeństwa, momentami objawiane wręcz uwiązaniem, może być jednym z kroków do rodzicielstwa bez frustracji. Czasem chcemy za szybko "odczepić się" od dzieci, zmuszać do samodzielności w poszukiwaniu świętego spokoju. Ja chciałam, ale musiał minąć czas, by zrozumieć, że to są te manowce.

Cztery lata jestem matką. Nie stałam się mądrzejsza, nie czuję nawet, że osiągnęłam coś niezwykłego (chyba, że wziąć pod uwagę jak te dwie dziouchy niezwykle się od siebie różnią). Dla mnie rodzicielstwo to nic bardziej normalnego, nic nadzwyczajnego. Tak, każda z nas - matek i każdy z was - ojców jesteśmy wyjątkowi. Tak, jak wyjątkowy jest każdy człowiek.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza