8.8.16


Gdy ktoś mnie pyta, jaki jest najlepszy czas na drugie dziecko, to szczerze mogę odpowiedzieć tylko: "nie wiem". Co mogę, to opowiedzieć swoje doświadczenia, przemyślenia, ale nie pokusiłabym się o udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. Z pewną trwogą odbieram więc dyskusje na ten temat na wszelkich ogólnorodzicielskich forach. Jak już kiedyś pisałam, jestem forumową matką (ostatnio z dużo mniejszym natężeniem). Na forach wszelakich można powymieniać doświadczenia, poczytać jak inni sobie (nie) radzą, z czym się spotykają. Ale radzenie się ludzi, w ogromnej większości dla nas anonimowych w tak kluczowej, ale i intymnej sprawie: "Czy to już czas dla nas na drugie dziecko?" wydaje mi się błędem. Z kilku przyczyn.

Po pierwsze, zadając takie pytanie na forum, należałoby przecież przyjąć jakąś strategię. Należy liczyć się z otrzymaniem kilkunastu/dziecięciu/set odpowiedzi, więc co dalej? Które odpowiedzi uznać za wartościowe dla naszej konkretnej sytuacji? Wprowadzić statystykę: trzydzieści trzy głosy na tak, czterdzieści na nie - czyli odrzucamy? Jak realnie taka interakcja ma pomóc w podjęciu decyzji?

Po drugie, należy szykować się na zderzenie z presją (nie)jedynactwa. Liczne głosy będą wskazywać zbawienne działanie rodzeństwa na pierworodne dziecię. Tylko, czy płodzenie kolejnego dziecka dla dobra pierwszego jest uniwersalnie słusznym argumentem za powiększaniem rodziny?

Po trzecie, większość będzie twierdzić, że drugie dziecko chowa się o wiele łatwiej, bardziej intuicyjnie, ma się przecież jakieś tam doświadczenie. Otóż należy mieć świadomość, że drugorodne nie zawsze jest łatwiejsze w obsłudze, życie z dwójką jednak sporo zmienia w organizacji, problemach okołowychowawczych itd. To naprawdę jest inne życie (wiem, bo mam ;))

Po czwarte, odnoszę wrażenie, że jeśli osoba wie, że się waha; że chciałaby kolejnego dziecka, ale coś tam, coś tam..; jeżeli musi się w tej sprawie radzić forum internetowego, to powinno być dla niej wskazówką, że może jeszcze nie teraz.

A najmocniej włos się jeży na obecność odpowiedzi-kwiatków pod tytułem: "zdecyduj się, zobaczysz, dacie radę, nie będziesz żałować", rozsądek radzących level-hard. Akurat w przypadku ponownego rodzicielstwa skok na głęboką wodę nie wydaje się najlepszym pomysłem. Bo to ty (nie panie z forum) urodzisz to dziecko; ty będziesz się nim zajmować (z tatuśkiem jeśli wszystko jest ok); to ty będziesz odczuwać konsekwencje tej decyzji, konsekwencje wszelkiej maści: od osobistych po ekonomiczno-zawodowe. 

Jak więc podjąć decyzję o kolejnym dziecku w sposób odpowiedzialny? 
Dobrym rozwiązaniem wydaje się być tylko szczera rozmowa z partnerem, a przede wszystkim z sobą. Czy ty jesteś na to gotowa? Czy czujesz sama w sobie, że chcesz mieć kolejne dziecko, ale nie dlatego, że ktoś (mama, babcia, ciocie z forum) walczą o to za ciebie. Czy czułabyś się dobrze poświęcając kolejne kilka miesięcy/lat na bliskie związanie na granicy z uwiązaniem? Czy chcesz wracać do pracy w najbliższym czasie lub tę pracę kontynuować jeszcze trochę? Miłość mnożona nie dzielona swoją drogą, ale czy w tej decyzji będziesz naprawdę ty, czy oczekiwania wobec ciebie. 

Na koniec zostawiam mały, dość pomocny, eksperyment myślowy.
Zamknij oczu i wyobraź sobie, że właśnie dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży. 
Jakbyś zareagowała?

Daje do myślenia, prawda?

0 komentarze:

Prześlij komentarz